Głową w mur też można bić pięknie [Piast Żerniki – Mechanik Brzezina]

Po wyjazdowym zwycięstwie w Kłodzku apetyty piłkarzy oraz kibiców Piasta znacznie wzrosły. Na Osinieckiej zawitać miał bowiem kolejny absolutny beniaminek zza miedzy Mechanik Brzezina. Przed laty oba zespoły toczyły ze sobą boje nawet w klasie B. Później zmagały się w A klasie, by następnie rywalizować na poziomie wrocławskiej okręgówki. Kiedy jednak Piast awansował do IV ligi przed kilkoma laty wydawało się, że na jakiś czas mecze pomiędzy żółto-czarnymi i Mechanikiem odejdą do lamusa. Szybko jednak okazało się, że prowadzona przez byłego trenera Piasta drużyna z Brzeziny ma aspirację iść w ślady Wrocławian. Ostatecznie ta sztuka i awans do czwartej ligi udały się podopiecznym Jacka Kucharskiego w ubiegłym, skróconym sezonie i oto 15 sierpnia 2020 roku doszło do pojedynku pomiędzy odwiecznymi rywalami na najwyższym szczeblu wojewódzkim.
Co ciekawe goście przystępowali do spotkania z pozycji faworyta, ponieważ po trzech spotkaniach zgromadzili na swoim koncie aż sześć punktów.

Boisko bardzo szybko jednak zweryfikowało umiejętności piłkarzy obu drużyn. Gospodarze od samego początku okazali się strona dominującą, a goście skryci za podwójną gardą próbowali zagrażać bramce Guździoła jedynie długimi podaniami. Te jednak najczęściej padały łupem bardzo dobrze dysponowanych tego dnia stoperów Artura Łuczkiewicza i Bartosza Bicza.

Piast stworzył w pierwszym kwadransie kilka klarownych sytuacji piłka jednak po strzałach Mojki, Magusiaka, czy Szewczyka mijała to lewy, to prawy słupek bramki Mechanika. Kiedy wydawało się, że bramka dla gospodarzy to tylko kwestia czasu, po jednej z szybkich kontr przyjezdnych jeden z obrońców Piasta fauluje Warchoła w okolicach pola karnego. Do piłki podszedł doświadczony Mateusz Ujas i płaskim strzałem otworzył wynik spotkania.

Na trybunach zapanowała konsternacja po stronie gospodarzy i wielka radość po stronie kibiców przyjezdnych. Piłkarze Tęsiorowskiego szybko jednak ruszyli do odrabiania strat. Jeszcze przed przerwą przynajmniej trzykrotnie powinno paść wyrównanie. Bramka Mechanika pozostawała jednak jak zaczarowana.

Wreszcie w 40 minucie meczu błąd popełnił jeden z obrońców z Brzeziny w niegroźnej sytuacji prokurując rzut karny. Specjalista od takich przypadków Mateusz Magusiak z zimną grą zamienił go na bramkę. Na przerwę oba zespoły schodziły więc przy wyniku 1:1.

Druga odsłona podobnie jak pierwsza w całości przebiegała pod dyktando gospodarzy. Piłkarze Piasta dwoili się i troili, ale piłka nie chciała już tego dnia wpaść do bramki Mechanika. Piłkę meczową miał w 92 minucie Miłosz Taranek, który po pięknej zespołowej akcji znalazł się tuż przed bramkarzem gości. Jego strzał w długi róg po raz kolejny jednak minimalnie minął słupek.

Być może zabrakło doświadczenia Maćka Kowalczyka, być może zawodnicy z Żernik mieli po prostu pecha. Fakt jednak pozostał niezmieniony Piast i Mechanik podzieliły się na Osinieckiej punktami. Goście utrzymali więc wyższe miejsce w tabeli i wyrastają na czarnego konia pierwszej fazy rozgrywek. Piast pojedzie za tydzień do kolejnego beniaminka, aby tam, w Wołowie, szukać kolejnych punktów.