Heroiczny bój trampkarzy [Piast Żerniki – Parasol III Wrocław]

Trampkarze Piasta Żerniki po raz kolejny zafundowali licznie zgromadzonym na stadionie przy. ul. Osinieckiej kibicom ogromne emocje zakończone happy endem. Tym razem na stadionie Piasta zameldowała się trzecia drużyna Parasola Wrocław. Trzecia tyko z nazwy, bo jako, że był to mecz rozgrywany w tygodniu, trener Parasola mógł skorzystać ze wszystkich zawodników zgłoszonych do rozgrywek w kategorii trampkarza.

I rzeczywiście goście zaprezentowali się bardzo dobrze. W pierwszej części meczu to oni mieli znaczną przewagę, którą udokumentowali zdobyciem bramki. Żółto-czarni starali się neutralizować zespołowe akcje Parasola, wyprowadzając jednocześnie od czasu do czasu groźne kontry. Żadna z nich nie zakończyła się jednak sukcesem i na przerwę oba zespoły schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu gości.

Trener Piątkowski musiał w przerwie meczu mocno wstrząsnąć swoim zespołem, ponieważ na drugą część spotkania wybiegła ekipa zupełnie odmieniona. Gospodarze wreszcie wygrywali walkę o środek pola. Dobrze prezentował się blok defensywny, a do gry włączyły się oba skrzydła. Daniel Wojsa kilkoma męskimi wejściami dał swoim kolegom znak do ataku.

W 55 minucie Strzelecki podał na prawą stronę do Rachwalika, a wychowanek Polonii Wrocław mocnym strzałem zza pola karnego doprowadził do wyrównania.

Po zdobytej bramce gospodarze ponownie się cofnęli. Parasol znów uzyskał przewagę i ponownie przypieczętował ją golem. Na kwadrans przed końcem goście prowadzili 2:1 i nic nie wskazywało na to, aby żółto-czarni mieli się jeszcze raz podnieść.

A jednak Widawski, Woźniak, Grześ i spółka pokazali ogromne serce do gry. Charakter, którego mogłaby im pozazdrościć nie jednak drużyna. Najpierw Mikołaj Widawski strzałem z dwudziestu kilku metrów przelobował bramkarza gości, a w jednej z ostatnich akcji meczu nominalny bramkarz Wojciech Aszkiełowicz doprowadził do euforii sporą część trybun.

Do ostatnich sekund Parasol próbował wyrównać lecz to Piast był bliższy podwyższenia wyniku. W ostatniej akcji meczu na indywidualną akcje zdecydował się kapitan zespołu z Osinickiej Daniel Wojsa. Po kilkudziesięciometrowym rajdzie Wojsa wpadł w pole karne Parasola. Został wtedy w pełnym biegu niebezpiecznie popchnięty przez goniącego obrońcę. Wpadł w wychodzącego do interwencji bramkarza zespołu z Pilczyc. Gwizdek sędziego milczał, jednak między bramkarzem, a kapitanem żernickiego zespołu zawiązał się konflikt, który zakończył się nerwowym odruchem po którym kapitan Piasta musiał opuścić boisko.

Na szczęście Parasol nie dostał dużo czasu gry w przewadze. Arbiter doliczył trzy minuty, w których nic się już nie wydarzyło i w ten oto sposób Piast wysforował się na przód stawki zespołów walczących o awans w bieżącym sezonie. W trakcie meczu z Parasolem przyszła bowiem informacja, że wynik niedzielnego meczu pomiędzy Piastem, a Olympic zweryfikowany został jako walkower dla żółto-czarnych.

Piast prowadzi więc po pierwszej rundzie z przewagą czterech punktów nad Ślęzą II Wrocław. Najbliższy mecz wrocławianie zagrają już w niedzielę. Ekipa Piątkowskiego, która radzić sobie będzie musiała bez swojego kapitana, zagości na boisku przy ul. Lotniczej 72. Miejmy nadzieję, że Piast dalej będzie kroczył zwycięska ścieżką, a wszystkich kibiców zapraszamy na stadion na Pilczycach, w niedzielę na godz. 11.00. Hej Piast!!!