Idąc za ciosem [Piast Żerniki – Polonia Trzebnica]

Po kilku ostatnich dobrych meczach apetyty kibiców Piasta zostały mocno rozbudzone. W sobotę jednak przed piłkarzami trenera Tęsiorowskiego postawiono niełatwe zadanie. W meczu VI kolejki na Osiniecką zawitała bardzo silna ekipa Polonii Trzebnica. Przed sezonem mówiło się sporo, że zespół prowadzony przez trenera Marka Nowickiego jest jednym z głównych kandydatów do awansu.

 

10

 

Zarówno gospodarze, jak i goście przystąpili do spotkania osłabieni brakiem swoich najlepszych w tym sezonie strzelb. Po stronie Polonii nie zobaczyliśmy Rajtera, w szeregach gospodarzy wystąpić nie mógł znajdujący się ostatnio w bardzo wysokiej formie Maciej Kowalczyk.

Od pierwszych minut widać było wyraźnie, że oba zespoły darzą się sporym respektem. Żaden z trenerów nie poszedł na całość i nie pozwolił odkryć się swojej drużynie. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili jednak gospodarze. Po dośrodkowaniu Szewczyka Adrian Barański powinien z bliskiej odległości pokonać głową Buchlę. Strzał wychowanka Parasola Wrocław minął jednak lewy słupek bramki Polonii. Goście w pierwszej połowie zagrozili bramce Guździoła tylko raz. W 27 minucie groźnym strzałem zza pola karnego popisał się Andreii Rats. Tu również jednak futbolówka minęła o centymetry bramkę gospodarzy.

Decydująca dla losów meczu okazała się minuta 30. Najpierw w polu karnym Polonii faulowany był Michał Szewczyk. Gwizdek sędziego milczał, ale piłka trafiła pod nogi Mateusza Mojki. Młody skrzydłowy Piasta huknął bez namysłu, a futbolówka zatrzepotała w siatce zaskoczonego Karola Buchli.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i piłkarze Piasta schodzili na odpoczynek przy jedno bramkowym prowadzeniu.

W drugiej części meczu goście przycisnęli. Gra przeniosła się na połowę Piasta, jednak z przewagi Trzebniczan niewiele wynikało. Kolejny raz bardzo dobre zawody rozgrywał żółto-czarny blok obronny. Bicz i Łuczkiewicz właściwie bezbłędnie radzili sobie w środku pola, dzielnie wtórował im na prawej stronie Marek Ludwiczak, a klasą sam dla siebie był bardzo aktywny na lewej flance Miłosz Taranek. Wychowanek Śląska Wrocław nie tylko bezbłędnie rozbijał ataki napastników Polonii, ale sam często włączał się do akcji ofensywnych swojego zespołu i wraz z Mojką i Osieckim siał spustoszenie na lewej stronie boiska. Gospodarze groźnie bowiem kontratakowali doświadczonego rywala. Dzięki świetnej grze Mateusza Magusiaka, Adrian Barański, Mateusz Mojka i Michał Szewczyk mogli rozwinąć skrzydła. To właśnie pierwszy z wymienionej trójki, Adrian Barański mógł, a właściwie powinien w 75 minucie meczu rozstrzygnąć losy meczu. Harujący przez większą część spotkania na całym boisku napastnik Piasta otrzymał podanie z bocznej strefy i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii. Buchla wygrał jednak ten pojedynek i wynik pozostał bez zmian.

W dalszej części meczu młodzi piłkarze z Żernik kilkukrotnie jeszcze stawali oko w oko z doświadczonym bramkarzem Trzebnicy. Wszystkie pojedynki wygrywał jednak Buchla. Jego koledzy w ataku również jednak nie znaleźli sposobu na świetnie dysponowanego Guździoła i ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności Piast pokonał faworyzowaną Polonię Trzebnica 1:0.

Sobotnie zwycięstwo pozwoliło przesunąć się piłkarzom Piasta na szóste miejsce w ligowej tabeli. Do zajmującej drugą lokatę Polonii Trzebnica Wrocławianie tracą już tylko dwa punkty. Żółto-czarnych czekają jednak w najbliższym czasie bardzo trudne spotkania. Za tydzień Piast pojedzie do zawsze niewygodnego Sokoła z Wielkiej Lipy, a za dwa tygodnie na Osinieckiej kibicom zaprezentują swoją grę liderzy z Bielawy.

Przed kibicami jeszcze jednak sporo meczów. Dwanaście ligowych oraz pucharowe. Już w najbliższą środę podopieczni trenera Tęsiorowskiego zmierzą się w Długołęce z tamtejszym zespołem o nazwie 2000 Długołęka. Mecz rozpocznie się o godz. 17.00. Zapraszamy serdecznie wszystkich kibiców do dopingowania naszej drużyny. Hej Piast!!!