Lider za mocny [Lechia Dzierżoniów – Piast Żerniki]

W sobotę 3 października drużyna Piasta Żerniki pojechała do Dzierżoniowa na bardzo ciężki pojedynek z liderującą w tabeli Lechią. Ostatniej porażki podopieczni Waldemara Tęsiorowskiego doznali na początku sierpnia na inaugurację ligi w Oławie. Od tego czasu w dziewięciu spotkaniach ligowych i trzech pucharowych Piast nie dał się poskromić nikomu. Lechia to jednak zespół aspirujący do awansu do III ligi, a jej bilans ostatnich spotkań musiał robić wrażenie.

Już sam początek meczu w Dzierżoniowie zapowiadał ciężką dla Wrocławian przeprawę. W ciągu pierwszych 10 minut spotkania zaznaczyła się wyraźna przewaga gospodarzy, którzy nieprzerwanie operowali piłką na połowie boiska Wrocławian. Dopiero w 11 minucie meczu rozpędzony Mateusz Mojka zdołał przedostać się w pole karne Dzierżoniowa, jednak jego strzał obronił bramkarz Lechii. Kolejne minuty meczu to niezliczone skuteczne parady Bartka Guździoła. Dopiero w 40 minucie goście odpowiedzieli. Weteran polskich boisk Maciek Kowalczyk znalazł się w sytuacji sam na sam, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną wobec korzyści innego z jego kolegów z zespołu.

W 43 minucie padła pierwsza bramka dla gospodarzy. Po faulu na zawodniku Lechii gospodarze otrzymali rzut wolny, a dośrodkowanie w pole karne na bramkę zamienił Marcin Orłowski. Zawodnik Lechii strzałem głową otworzył wynik spotkania.

Początek drugiej odsłony to gra głównie w środku pola. Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia bramki miał ponownie Maciek Kowalczyk, który przymierzył głową niecelnie.

W 65 minucie meczu gospodarze wykonywali rzut karny. Podyktowaną za ciągnięcie napastnika z Dzierżoniowa zakończone jego upadkiem w polu karnym jedenastkę skutecznie obronił jednak Bartłomiej Guździoł. Był to już drugi z rzędu obroniony rzut karny przez golkipera z Osinieckiej.

Do końca spotkania zespół Piasta ani przez chwilę nie spuścił głowy i w dalszym ciągu dążył do zdobycia bramki wyrównującej. W przeciągu siedmiu minut zawodnicy Piasta wyprowadzili trzy ciosy, które mogły znokautować rywala.

W pierwszej z nich piłkę po podaniu Karola Osieckiego i przedłużeniu głową Macieja Kowalczyka, Michał Babiec zgrał do wbiegającego Adriana Barańskiego. Piłka po strzale wychowanka Parasola minęła jednak nieznacznie bramkę gospodarzy. Chwilę później szansę na zdobycie bramki dostał Karol Osiecki, którego atomowy strzał minął jednak poprzeczkę bramki Lechii. W kolejnej akcji mocny strzał Maćka Kowalczyka obił tą samo miejsce bramki Lechii.

Kiedy jednak w 85 minucie meczu Arkadiusz Majecki trafił do bramki Piasta po raz drugi losy meczu okazały się rozstrzygnięte.

Po ostatnim gwizdku sędziego zawodnicy Lechii Dzierżoniów cieszyli się z umocnienia pozycji lidera IV ligi, ale zespół Piasta schodził do szatni z uniesioną głową. Piłkarze Tęsiorowskiego nie oddali meczu bez walki. I z tego mogą być dumni. W futbolu zasada jest prosta. Mecze raz się wygrywa, a raz przegrywa. Ty razem Wrocławianom przyszło przełknąć gorycz porażki, jednak przed Magusiakiem i spółką bardzo ciekawy październik, w którym to żółto-czarni mierzyć się będą z większością drużyn z dolnej części tabeli.

Przed nami tydzień z dwoma meczami – pierwszy to kolejny etap Pucharu Polski, w którym to w środę 7 października podejmiemy na własnym stadionie ekipę Sokoła Marcinkowice, a następnie w sobotę zagości u nas zespół GKS Mirków Długołęka. Początek spotkań odpowiednio o godzinach 17.00 i 12.00. Zapraszamy!!!