Mamy to! Pierwsze zwycięstwo Piasta.

Trener, działacze, a przede wszystkim kibice Piasta wreszcie odetchnęli z ulgą.

Przebudowana młoda drużyna Piasta grał w pierwszych trzech meczach dobrze, ale bez szczęścia. Czwarta ligowa potyczka z równie słabo rozpoczynającą sezon Bielawianką miała dać odpowiedź, czy problem trenera Podstawka jest głębszy.

Już w drugiej minucie meczu trybuny stadionu przy Osinieckiej wybuchły radością. Po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Magusiaka Oskar Trzepacz głową otworzył wynik spotkania.

Goście wydawali się zupełnie zaskoczeni takim obrotem sprawy a Piast wściekle atakował. W piętnastej minucie Magusiak huknął jak z armaty z odległości trzydziestu kilku metrów. Futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki Michalskiego. Do 30 minuty meczu gospodarze wyglądali bardzo dobrze. Świetnie pracowały skrzydła, na których Mojka i Miziniak niemiłosiernie ogrywali swoich rywali. Kilkukrotnie obaj Ci piłkarze byli bliscy podwyższenia wyniku, jednak skuteczność zawodziła.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy to przebudzenie gości. Sygnał do ataku dał niezawodny Kuriata który wykończył płaskim strzałem koronkową akcję całego zespołu. Bielawianka poczuła krew. Ostatnie minuty pierwszej połowy przebiegły pod dyktando gości, a uwieńczeniem ich dobrej gry okazała się druga brama Kuriaty, który w 45 minucie chytrym strzałem w długi róg pokonał Matlaka.

W przerwie meczu trenerzy obu zespołów nie zdecydowali się na zmiany uznając widocznie, że ich zespoły konsekwentnie wypełniają założenia taktyczne. Sęk w tym, że goście wypełniali je o jedną bramkę lepiej. Druga odsłona rozpoczęła się od gry w środku pola. Stopniowo jednak akcje przesuwały się w kierunku bramki przyjezdnych. W końcu nastąpiła akcja, po której gospodarze doprowadzili do wyrównania. Piekarski puścił w bój Miziniaka. Pozyskany tuż przed zamknięciem okienka transferowego z Piasta Żmigród skrzydłowy, w pełnym biegu dograł piłkę do Mojki, a ten pokonał bezradnego bramkarza gości.

Do zakończenia spotkania pozostawało jeszcze sporo czasu, a żadna z ekip nie zamierzała rezygnować z walki o pełną stawkę. Bielawianka przycisnęła. Kilkukrotnie Matlak wykazał się najwyższym kunsztem bramkarskim. Jednak w 75 minucie nastąpiła rozstrzygająca akcja meczu. Z głębi pola prostopadłe podanie otrzymał nie kto inny jak najlepszy tego dnia Miziniak. Skrzydłowy pomknął na bramkę Michalskiego i strzałem w długi róg wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Licznie zgromadzona publiczność eksplodowała. Nauczeni jednak doświadczeniem gospodarze zaczęli się zastanawiać, czy tym razem mody zespól Podstawka zdoła utrzymać do końca meczu korzystny wynik. W 82 minucie akcję na zamknięcie emocji w dzisiejszym meczu mieli gospodarze. Po kolejnej szybkiej kontrze żółtoczarnych Mojka dograł piłkę do Magusiaka, ale pomocnik Piasta przestrzelił z najbliższej odległości. W 88 minucie ponownie Piast powinien dobić rywala. Kosyl w sytuacji san na sam trafił w słupek, a dwie kolejne dobitki szczęśliwie bronił bramkarz Bielawianki.

Arbiter główny z Legnicy doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty. Goście jednak nie potrafili już zagrozić bramce Piasta i pierwsze zwycięstwo żółtoczarnych w sezonie 2021/2022 stało się faktem.

Za tydzień podopieczni Grzegorza Podstawka udadzą się na bardzo trudne spotkanie do spadkowicza z III ligi Polonii Świdnica. Za dwa tygodnie natomiast podejmą na własnym obiekcie beniaminka z Oleśnicy. Zapraszamy do kibicowania naszej drużynie. W tym sezonie niewątpliwie jest czym się emocjonować. Zespół Podstawka gra widowiskowo i ambitnie. Warto przychodzić na Osiniecką. Warto wspierać żółto-czarnych.  Hej Piast!!!