Mistrz i jego uczeń [MKP Wołów – Piast Żerniki]

Wygląda na to, że mamy nową parę boiskowych partnerów, przed którą niedługo drżeć mogą wszystkie defensywy w lidze. Różni ich wszystko. Ćwierć wieku, fura doświadczenia, styl gry. Łączy natomiast głód. Głód wygrywania, głód udowadniania wszystkim, że są najlepsi. Jeden już, drugi jeszcze.

IV liga grupa: dolnośląska (wschód)
Sezon 2020/21

Mowa o Maćku Kowalczyku i Mateuszu Mojce. Młody skrzydłowy Piasta może mówić o ogromnym szczęściu trafiając do drużyny u boku najbardziej doświadczonego piłkarza IV ligi. Ostatnie mecze pokazują dobitnie, że młodszy uczy się bardzo szybko, a starszy ma jeszcze do zaoferowania mu niejedno.

Obaj piłkarze przy niesamowitym akompaniamencie całego zespołu rozbili w pył beniaminka z Wołowa na jego własnym boisku. Od pierwszych minut, podobnie jak przed tygodniem, Piast narzucił swój styl gry a sytuacje pod bramką gospodarzy mnożyły się jak grzyby po deszczu. Wspomniani Kowalczyk i Mojka doprowadzali do łez obrońców MKP jednak również Szewczyk i Magusiak rozgrywali w ofensywie bardzo dobre zawody. Obie flanki Piasta wspierane były również przez bardzo ofensywnie usposobionych obrońców bocznych Miłosza Taranka i Marka Ludwiczaka. W środku pola nieźle radził sobie Barański, a bilansował pierwszą i trzecią linię bardzo skutecznie Mateusz Piekarski.
Jeżeli dodamy do tego wyśmienitą wręcz dyspozycję Bicza i Łuczkiewicza nie dziwi fakt, że Guździoł mógł się w sobotę wynudzić, jak nigdy dotąd.

Piast grał natomiast do przodu nie tylko widowiskowo, ale i skutecznie. W 24 minucie dośrodkowanie z prawej strony boiska mocnym strzałem na bramkę zamienił M. Kowalczyk.nieco ponad kwadrans później ten sam zawodnik po wspaniałej, koronkowej akcji Mojki i Magusiaka podwyższył wynik meczu na 2:0.

W drugiej połowie trwała demolka gospodarzy. W 52 minucie na listę strzelców wpisał się Mojka w pięknym stylu wykańczając długie, krosowe podanie od Artura Łuczkiewicza.
Kibice jeszcze nie zasiedli na swoje miejsca, a na tablicy wyników widniał już wynik 0:4. To Maciej Kowalczyk postanowił uzupełnić swojego hat-tricka wykorzystując podanie od, a jakże, Mateusz Mojki.

Kiedy w 70 minucie meczu młody skrzydłowy Piasta dobił załamanego rywala kibice powoli zaczęli opuszczać stadion.
W następnych dziesięciu minutach nastąpiło spore rozprężenie w szeregach gości. Szereg nieporozumień wykorzystali gospodarze zdobywając honorową bramkę. Ostatni kwadrans to jednak ponownie dominacja żółto-czarnych, którzy długo utrzymując się przy piłce skrócili mecz, odbierając gospodarzom nadzieję, na choćby drugą honorową bramkę.

Piast dawno nie rozegrał już tak dobrego spotkania. Kibice, działacze, ale i sami piłkarze są chyba nieco zaskoczeni tak dobrą postawą swojego zespołu. Za tydzień jednak na Osiniecką przyjeżdża bardzo silna Polonia Trzebnica. Aspirujący w tym roku do awansu zespół z Trzebnicy z pewnością zawiesi poprzeczkę Wrocławianom bardzo wysoko. Czy mieszanka rutyny z młodością i tym razem da swoim kibicom tyle radości, co ostatnio? Przekonamy się o tym już w najbliższą sobotę.
Start meczu o godz. 17.00 Zapraszamy!!!