Świetny mecz przy Sztabowej [Olympic IV Wrocław – Piast Żerniki]

Licznie zgromadzeni na trybunach stadionu przy ul. Sztabowej kibice mogli dzisiejszego popołudnia zobaczyć wspaniałe zawody czternastoletnich (i młodszych) piłkarzy reprezentujących barwy Olympica Wrocław i Piasta Żerniki. Podtekstów w tym spotkaniu nie brakowało, jednak obie drużyny na swój sposób chciały udowodnić w tym spotkaniu swoją wartość. Wzmocniony kilkoma zawodnikami występującymi na co dzień w kadrze swojego rocznika Olympic wydawał się faworytem tego spotkania. Żółto-czarni, z których większość chłopców jeszcze do niedawna reprezentowała niebieskie barwy nie mieli jednak kompleksów i przystąpili do zawodów w ramach VII kolejki wyjątkowo zmotywowani.

Początek meczu to obopólna wymiana ciosów. Obie strony atakowały zawzięcie, ale to po akcji Artura Dreksa gospodarze wyszli na prowadzenie. Wspaniałe prostopadłe podanie z głębi pola napastnik Olympica zamienił na bramkę. Piast nie poddawał się. Oko w oko z bramkarzem gospodarzy stanęli Woźniak i Łazarewicz. Piłka jednak nie chciała wpaść do bramki. W szeregach gości wspaniale radził sobie Daniel Wojsa, który kilkukrotnie mocnymi strzałami próbował zaskoczyć golkipera Olympica. W 32 minucie niezłą sytuację wypracował sobie Rafał Strzelecki, który jednak w ostatniej chwili zatrzymany został przez obrońcę gospodarzy.

Faworyzowany Olympic ograniczał się do kontrataków. Po jednej z takich akcji przyjezdnych uratował słupek. Tuz przed przerwą jednak gospodarze dopięli swego. Po błędzie w wyprowadzeniu piłki Hiczuk znalazł się sam przed Aszkiełowiczem i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał dobrze spisującego się w tym meczu bramkarza Piasta.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i wydawało się, że w drugiej połowie Olympic będzie kontrolował przebieg meczu. Nic bardziej mylnego. Ambitni żerniczanie nie zamierzali oddać spotkania bez walki. W ciągu pierwszego kwadransa nominalny bramkarz Piasta Filip Łazarewicz aż trzykrotnie stanął oko w oko ze swoim wiz a wis. Za każdym razem jednak bramkarz Olympica wychodził z opresji obronną ręką. Golkiper gospodarzy nie pomylił się również przy strzałach Woźniaka, Widawskiego i Wojsy.

Napór gości trwał jednak gospodarze wyprowadzali bardzo groźne kontry. Świetnie usposobieni technicznie napastnicy Olympica raz po raz niepokoili obronę przyjezdnych i mimo wspaniałej wręcz dyspozycji bloku obronnego Piasta złożonego z czwórki Szymkowiak, Grześ Blacha, Siłaczuk niebiescy kilkukrotnie stanęli oko w oko z Aszkiełowiczem. Bramkarz Piasta wygrał jednak wszystkie pozostałe pojedynki w tym ten z jedenastu metrów, po rzucie karnym podyktowanym w 55 minucie przez głównego arbitra zawodów.

Kiedy w 65 minucie po wspaniałej akcji całego zespołu Janek Woźniak zdobył bramkę kontaktową żółto-czarna część trybun oszalała. Wzmocniony tak bardzo Olympic został poważnie ugryziony, a do zakończenia spotkania pozostawał jeszcze kwadrans.

Niestety pomimo wielu prób młodzi piłkarze Piasta nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Okazji nie brakowało. Najbliżej zdobycia drugiego gola był Woźniak, który po indywidualnej akcji uderzył z ostrego konta wzdłuż bramki. Piłka jednak po raz kolejny o centymetry minęła prawy słupek bramki gospodarzy.

Ostatecznie Piast uległ na wyjeździe drużynie Olympica IV 1:2, choć należy się zastanowić nad weryfikacją numeru niebieskiej ekipy. Jak bowiem nazwać zespół, w którym połowa drużyny to przedstawiciele pierwszego zespołu. Czy na pewno jest to wciąż Olympic numer cztery??? Jak też wytłumaczyć młodym piłkarzom Piasta, że przegrali mecz ligowy, chociaż nie grali do końca przecież w swojej lidze?

To są pytania do dorosłych ludzi, którzy psują dzieciakom zabawę, rywalizację, marzenia. Nad całą otoczką tego spotkania spuszczamy zasłonę milczenia…

Zostawiając jednak wynik na drugim planie należy podkreślić, że podopieczni Piątkowskiego zaprezentowali się dzisiaj wyjątkowo dobrze. Na tle bardzo wymagającego rywala Wojsa i spółka, nie tylko nie ustępowali, ale nawet długimi okresami przeważali stwarzając sobie wiele sytuacji do wygrania tego ekscytującego spotkania. Cieszy rozwój młodych piłkarzy z Osinieciej.

Przed nimi kolejny mecz. Już w najbliższy czwartek, o godz. 17.00 na Żernikach rozpocznie się zaległy mecz IV kolejki pomiędzy Piastem, a trzecim zespołem Parasola. Wszystkich ciekawych tego widowiska zapraszamy już dziś na trybuny stadionu przy ul. Osinieckiej 9!!! Bądźcie tam z nami. Hej Piast!