Czapki z głów przed tą młodzieżą!!!

Piast Żerniki nie przestaje zadziwiać dolnośląski świat futbolu. Tym razem młodzi piłkarze z Osinieckiej pokonali bardzo silny zespół Polonii Trzebnica na jej własnym obiekcie 3:1.
Sobotnie spotkanie XXI kolejki miało być pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla młodych zawodników z Wrocławia. Trener Grabowski nie mógł skorzystać bowiem z usług najbardziej doświadczonych piłkarzy Piasta – Maćka Kowalczyka oraz Adama Samca. Obaj piłkarze doznali w ostatnim meczu przeciwko Nysie Kłodzko drobnych urazów i sztab szkoleniowy postanowił dać obu zawodnikom odpocząć. Do Trzebnicy nie przyjechał również Michał Szewczyk, a więc przed młodymi piłkarzami z Osinieckiej postawiono nie lada zadanie, stawić czoła bardzo doświadczonej ekipie Polonii Trzebnica, w której szeregach nie zabrakło z kolei jej najlepszych zawodników z Ostrowskim, Ulatowskim i Jajko na czele.
Ustawienie zespołu z Osinieckiej wyglądało następująco. W bramce po raz kolejny wystąpił Bartłomiej Guździoł. Mateusz Pitek wciąż czeka na swoją szansę, jednak młody golkiper na każdym treningu udowadnia, że jest gotowy do gry i niedługo na pewno i on dostanie swoje minuty w IV lidze.
Dostępu do bramki Guździoła bronić mieli czterej defensorzy. Wobec braku Samca parę stoperów z Arturem Łuczkiewiczem tworzył Dawid Gąsior, na lewy bok powrócił Taranek, a prawą stronę asekurował Bąkowski. Średnia wieku bloku defensywnego Piasta wynosiła więc w meczu z Polonią Trzebnica… niespełna 20 lat.
W pomocy środek formacji tworzyli również niespełna dwudziestoletni Mikuś i Pikulicki, a towarzyszył im wychowanek Piasta Kuba Myka. Na skrzydłach trenerzy Piasta zdecydowali się tym razem na Piotrka Tylkę i Adama Napieralskiego, a jedynym wysuniętym napastnikiem był dwudziestoletni Mateusz Czerwiński.
Początek spotkania należał do Piasta. Już w 4 minucie goście powinni prowadzić. Po szybkiej akcji Myki w bardzo dogodnej sytuacji znalazł się Czerwiński, jednak jego piekielnie mocny strzał zdołał obronić Buchla. Chwilę potem w dogodnej sytuacji znalazł się Pikulicki, jednak po jego strzale z bliskiej odległości piłka minęła lewy słupek bramki Polonii.
Gospodarze wydawali się zaskoczeni bardzo otwartą postawą Wrocławian. Trenerom Piasta udało się jednak zupełnie zniwelować atuty gospodarzy. Na lewej stronie Taranek zupełnie zatrzymał Ostrowskiego. Młody wychowanek Śląska nie miał litości dla swojego idola sprzed kilku lat i dzięki swojej agresywnej i umiejętnej grze Ostrowski przez większą część spotkania nie był w stanie rozwinąć skrzydeł. W pierwszej części meczu pochwalić należy całą formację defensywną Piasta. Zarówno Łuczkiewicz, jak i Gąsior, a także Bąkowski rozegrali bardzo dobre spotkanie, a w pierwszej połowie stanowili wręcz monolit nie do przejścia.
W 26 minucie meczu padł pierwszy gol. Piłkarze Polonii zostawili na trzydziestym metrze zbyt dużo miejsca Piotrkowi Tylce, który po krótkim przyjęciu piłki hukną jak z armaty. Piłka skozłowała jeszcze przed bramką Buchli i ku rozpaczy trzebnickich kibiców zatrzepotała w siatce.
Pomimo prowadzenia Piast nie zwalniał tempa. Doświadczeni piłkarze Polonii próbowali przejąć kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi jednak żernicka młodzież skutecznie wybijała ich z gry. W ostatnich fragmentach pierwszej połowy Polonia wykonywała kilka stałych fragmentów gry, jednak żaden z nich nie zagroził poważnie Guździołowi.
Do przerwy Piast prowadził więc w Trzebnicy z tamtejszą Polonią 1:0.
W drugiej połowie oba zespoły realizowały swoje odmienne zadania. Piast cofnął się, oddając inicjatywę gospodarzom i czekając na szansę szybkiej kontry. Cierpliwość żółto – czarnych opłaciła się w 60 minucie, kiedy to Czerwiński minął kilku obrońców Polonii i strzałem w dalszy róg podwyższył na 2:0 wynik spotkania.
Polonia w dalszym ciągu grała niemrawo, a młody zespół Piasta umiejętnie się bronił. Z biegiem jednak kolejnych minut przewaga gospodarzy stawała się coraz bardziej widoczna. W tym właśnie momencie zabrakło doświadczenia w ekipie Piasta, ponieważ Wrocławianie dali się zepchnąć gospodarzom do bardzo głębokiej defensywy. Ostatnie 10 minut to już wręcz oblężenie bramki Gużdzioła, które w 82 minucie zakończyło się bramką kontaktową.
Mocne dośrodkowanie Krzysztofa Ostrowskiego minęło blok defensywny Piasta, a Szefner głową pokonał bezradnego Guździoła. Zdeprymowani kibice Polonii zaczęli ponownie wierzyć, że ten mecz nie jest jeszcze przegrany. Podopieczni trenera Troniny postawili wszystko na jedną kartę i rzucili do boju wszystkie swoje siły. Dzięki temu Piast kilka razy wyszedł z szybką kontrą w przewadze liczebnej, jednak żadna z nich nie przyniosła Wrocławianom sukcesu. Zamiast tego po drugiej stronie boiska Gużdzioł, Łuczkiewicz i spółka robili co mogli, aby utrzymać korzystny wynik.
Kiedy sędzia zawodów doliczył aż 5 minut gospodarze natarli z jeszcze większą furią. Najlepszą okazję do wyrównania miał Ostrowski, który niepilnowany na szesnastym metrze uderzył mocno, ale niecelnie.
Zamiast wyrównania padła natomiast bramka rozstrzygająca losy sobotniej konfrontacji. Po kolejnym szybkim wyjściu z własnej połowy w sytuacji sam na sam z Buchlą znalazł się Damian Głęboki. Popularny „Grande” nie miał litości dla gospodarzy i płaskim strzałem przy słupku zakończył emocje w sobotnim spotkaniu.
Piast dokonał więc wielkiej rzeczy. Wielu trzebnickich kibiców przyszło na Fair Play Arenę zobaczyć w akcji byłego króla strzelców I ligi Maćka Kowalczyka, a także jednego z najlepszych jej defensorów Adama Samca, a kiedy dowiedzieli się o nieobecności obu piłkarzy byli przekonani o łatwym zwycięstwie swoich pupili. Młodzi piłkarze z Żernik pokazali jednak wielkie serce i charakter do sportu. Pomimo braku takiego doświadczenia zdołali pokonać faworyzowaną Polonię i odnieśli kolejne zasłużone zwycięstwo. To już piąta wygrana piłkarzy Piasta w tym roku i wobec remisu Bielawianki zawodnicy z Żernik stali się najlepszą drużyną wiosny w dolnośląskiej IV lidze. Tym samym podopieczni Grabowskiego awansowali w tabeli na piąte miejsce, a 35 zdobytych punktów już dziś zapewnia im właściwie utrzymanie w IV lidze na kolejny sezon. Znając jednak ambicję piłkarzy, trenera oraz dyrektora sportowego Marka Kowalczyka Piast będzie chciał kontynuować zwycięską passę przez całą wiosenną rundę, a już za tydzień na Osinieckiej dojdzie do bardzo ciekawej rywalizacji.
Na Żerniki bowiem przyjedzie Orzeł Ząbkowice Śląskie, z którym to Piast ma pewne rachunki do wyrównania. Podczas jesiennej potyczki w Ząbkowicach Piast doznał najwyższej, bo dwubramkowej porażki. Dodatkowo kilku zawodników Piasta zapamiętało na długo tamte spotkanie. Zespół Grabowskiego został wtedy niemiłośiernie zdziesiątkowany kontuzjami.
Miejmy nadzieję, że już w najbliższą sobotę piłkarze Piasta wezmą na rywalach rewanż w najlepszy sportowo możliwy sposób, a kibice, których serdecznie, jak zwykle, zapraszamy na mecz, będą świadkami kolejnego pasjonującego widowiska.
W najbliższą sobotę na mecz z Orłem do zespołu Piasta powrócą Samiec, Kowalczyk i Szewczyk. Zabraknie natomiast pauzującego za nadmiar żółtych kartek Pikulickiego i kontuzjowanego Nowickiego. Na kogo tym razem postawi sztab szkoleniowy, okaże się już za parę dni. Bardzo jednak budujące jest to, że każdy piłkarz z 22 osobowej kadry Piasta ma swój czas gry. Prawie wszyscy gracze żółto – czarnych rozpoczynali już ligowe zawody od pierwszych minut, co świadczy najdobitniej o bardzo wyrównanej kadrze, jaką udało się stworzyć działaczom i trenerom wrocławskiej drużyny. Pomimo iż właściwie co pół roku zespół z Osinieckiej opuszczają kluczowi zawodnicy, na Żernikach udaje się stale podnosić poziom sportowy zespołu, zadziwiając tym samym cały piłkarski Dolny Śląsk. Hej Piast!!!