Dobra nauka na kolejne sezony

Drugi sezon jest dla beniaminka najtrudniejszy. Tak powszechnie uważa się w środowisku sportowym. Tak też mówiono działaczom Piasta Żerniki w kontekście właśnie zakończonych rozgrywek IV Ligi Dolnośląskiej. Jak się okazało zespół Marka Kowalczyka nie miał problemów z utrzymaniem się na najwyższym dolnośląskim poziomie rozgrywkowym, a walkę o górną ósemkę przegrał zaledwie jednym punktem w ostatniej kolejce ligowej.
Zespół z Osinieckiej budowany jest systematycznie w oparciu o młodych zawodników. W programie Pro Junior System Piast na 30 klasyfikowanych dolnośląskich drużyn występujących w IV lidze zajął wysokie, szóste miejsce. Piłkarze z Osinieckiej szybko nabierają jednak doświadczenia i z meczu na mecz udowadniają, że przyszłość należy do nich. Ostatnie cztery potyczki z drużynami z miejsc 2-5 oraz wyrównany mecz z absolutnie najlepszym w lidze Śląskiem tylko potwierdzają tą tezę.
Przed tygodniem Piast mierzył się w swoim ostatnim występie przed własną publicznością z drugą siłą ligi, faworyzowanym Górnikiem Wałbrzych. Do przerwy to jednak piłkarze Marka Kowalczyka byli lepsi. Po trafieniach Antonio Autonell Molla i Mateusza Czerwińskiego prowadzili w 32 minucie już 2:0, a kolejne okazje do strzelenia bramki mieli Telatyński i Czerwiński. Górnik zdołał przed przerwą zdobyć kontaktowego gola, choć okoliczności jego zdobycia budzą spore wątpliwości. W ogromnym zamieszaniu pod bramką Pitka piłka trafiła w ustawionego na linii bramkowej Łuczkiewicza i wyszła w pole. Arbiter gwizdnął bramkę, a kibice aż do rozpoczęcia przez gospodarzy gry od środka nie rozumieli, co się wydarzyło. Szkoda, bo bramka do szatni uskrzydliła gości, którzy w drugiej połowie dominowali już wyraźnie i uparcie dążyli do wyrównania. Sztuka ta udała im się na kilka minut przed końcem spotkania. Wynik remisowy utrzymał się do ostatniego gwizdka, a obie strony mogły poczuć niedosyt po straconych dwóch punktach. Wyrównany pojedynek przeciwko doświadczonemu Górnikowi pokazał jednak wyraźnie potencjał drzemiący w piłkarzach z Osinieckiej.
Niestety na ostatni mecz z rewelacją wiosennych rozgrywek, Polonią-Stalą Świdnica, Piast jechał w mocno okrojonym składzie. Na przepięknym, nowym obiekcie w Świdnicy wystąpić nie mogli: Guździoł, Głęboki, Bąkowski, Szewczyk i Tylka, a także nieobecni od dłuższego czasu Tomasiuk, Swaczeński i Polischuk.
Mimo ubytków Piast od pierwszych minut zawiesił rywalowi poprzeczkę bardzo wysoko. Oba zespoły walczyły o dominację w środku pola, ale żadnemu z nich nie udało się na dłużej przejąć inicjatywy. W zespole Polonii bardzo dobrze prezentowali się Brazylijczycy Lima Santos i Do Carmo. W 30 minucie ten drugi dograł płasko piłkę w pole karne, a ten pierwszy mocnym strzałem z pierwszej piłki otworzył wynik spotkania.
Piast próbował dążyć do wyrównania, ale w poczynaniach Wrocławian brakowało postawienia kropki nad i. Jakkolwiek Pikulicki, Telatyński i spółka potrafili bardzo umiejętnie utrzymywać się przy piłce, tak w okolicach pola karnego Polonii zachowania młodych piłkarzy Piasta nie były już tak efektywne.
Gospodarze natomiast bardzo groźnie kontratakowali, a niemal każda ich akcja kończyła się strzałem. Nie były to jednak strzały na tyle groźne, aby Pitek nie mógł sobie z nimi poradzić.
Do przerwy wynik nie zmienił się i na odpoczynek obie drużyny schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu Świdniczan.
Na początku drugiej połowy trener Kowalczyk zdecydował się wykorzystać obie zmiany, jakie miał tego dnia do dyspozycji. W miejsce kapitana zespołu Kuby Myki i Bartosza Bicza na murawie pojawili się Maciej Kowalczyk i Konrad Makar.
Obraz gry nie zmienił się. Trwała wymiana ciosów, w której jednak konkretniejsi byli gospodarze. W 62 minucie Do Carmo ustalił wynik spotkania i mimo iż Piast ambitnie dążył do zdobycia przynajmniej honorowej bramki do sieci gospodarzy nic tego dnia nie wpadło. A sytuacje Wrocławianie mieli znakomite. Najpierw Telatyński obsłużył idealnym podaniem Antonio. Hiszpan przegrał jednak pojedynek sam na sam z bramkarzem Polonii, a chwilę potem golkiper ze Świdnicy okazał się w podobnej sytuacji lepszy od drugiej strzelby Piasta Mateusza Czerwińskiego.
Z ostatniego pojedynku ligowego Piast wrócił więc na tarczy jednak jego postawę należy uznać za niezłą i z optymizmem należy patrzeć na dalszy rozwój młodych piłkarzy z Osinieckiej.
W sezonie 2018/2019 grupę wschodnią IV ligi dolnośląskiej wygrał Śląsk II Wrocław i to zielono-biało-czerwoni zagrają z AKS Strzegom o awans do III ligi. Z ligi spadają natomiast Nysa Kłodzko, Zjednoczeni Żarów, MKP Wołów i Orzeł Ząbkowice. Najbliżej awansu do IV ligi na dzień dzisiejszy są zespoły z Pieszyc, Kamieńca Ząbkowickiego, Brzeziny oraz Oławy.