Na tarczy spod Chełmca

Na tarczy spod Chełmca

Bez punktu wróciła ekipa Pawła Grabowskiego z Wałbrzycha. Spadkowicz okazał się lepszy od beniaminka, a kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Ratuszowej byli świadkami szybkiego widowiska i gradu bramek.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Trener Wrocławian, w myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia, postawił na tych samych zawodników, którzy przed tygodniem ograli Pogoń Oleśnicę. Niestety, tym razem, mecz nie toczył się pod dyktando Piasta, a Górnik zaskoczył rywala, szybką i agresywną grą. 

Po kwadransie dosyć asekuracyjnych poczynań, Piast wreszcie groźniej zaatakował. Magusiak zagrał prostopadłą piłkę do Szewczyka, a wrocławski skrzydłowy znalazł się w sytuacji sam na sam z doświadczonym bramkarzem Górnika. Szewczyk uderzył w pełnym biegu, pod poprzeczkę, jednak Jaroszewski, sobie tylko znanym sposobem, zdołał zbić futbolówkę na rzut rożny.

Górnik wciąż przeważał, jednak nie potrafił sobie stworzyć dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Piast natomiast coraz groźniej kontratakował. W 25 minucie ponownie dał o sobie znać duet Magusiak - Szewczyk. Tym razem jednak skrzydłowy Piasta w bliźniaczej akcji próbował minąć bramkarza z Wałbrzycha i został sfaulowany przez zawodnika Górnika. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Mateusz Magusiak.

Mecz mógł się ułożyć wspaniale dla drużyny z Wrocławia, gdyby udało się w tym momencie przytrzymać piłkę, zyskać trochę czasu. W tym momencie, jak nigdy, w szeregach drużyny Grabowskiego zabrakło doświadczonego Tomka Kosztowniaka. Podrażniony Górnik rzucił się bowiem wściekle na swojego rywala i już dwie minuty po straconej bramce doprowadził do wyrównania. Bramka wyrównująca padła dla niebieskich również z rzutu karnego, podyktowanego za faul Bartka Szlugi na napastniku z Wałbrzycha. Bezbłędnym egzekutorem jedenastki okazał się Dariusz Michalak.

Górnik poszedł za ciosem i po kolejnych 10 minutach na tablicy widniał już rezultat 2:1 dla gospodarzy. Tym razem niezdecydowanie obrońców i bramkarza Piasta wykorzystał Damian Chajewski, który płaskim strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Przy takim też wyniku obie ekipy zeszły do szatni na przerwę. Wydawało się, że w drugiej połowie to Piast będzie stroną atakującą. Niestety niedokładność i proste błędy powodowały, że Górnik, nie tylko nie dał się zepchnąć do obrony, ale wciąż to ekipa spod Chełmca dyktowała warunki gry.

W 50 minucie na boisku pojawił się Jakub Myka. Wychowanek Piasta miał uporządkować grę w środku pola. Niestety to nie był dzień ekipy z Osinieckiej. Budowa ataku pozycyjnego szła jak po grudzie, a błędy indywidualne powodowały, że Górnik stwarzał sobie kolejne sytuacje podbramkowe. Wreszcie nadeszła 67 minuta. Zamieszanie przed polem karnym Wrocławian wykorzystał Rytko. Pomocnik Górnika mocnym i precyzyjnym strzałem w okienko nie dał szans Guździołowi na udaną interwencję.

Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania gospodarze prowadzili więc 3:1. Wtedy trener Piasta postawił wszystko na jedną kartę przesuwając do drugiej linii Adama Samca i decydując się tym samym na grę trzema obrońcami. To posunięcie spowodowało, że gra przesunęła się pod pole karne Górnika. Wrocławianie przycisnęli rywala, jednak nie potrafili poważniej zagrozić bramce Jaroszewskiego.

Gospodarze natomiast długimi podaniami rzucanymi za uszczuploną linię obrony Piasta próbowali podwyższyć wynik. Kilkakrotnie goście mogli mówić o wielkim szczęściu. Opuściło ich ono jednak na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu. Po kolejnej stracie w okolicach środka boiska Górnik wyszedł z kontrą w przewadze liczebnej, a akcję sfinalizował ponownie Chajewski.

Jeśli szukać pozytywów w występie podopiecznych Pawła Grabowskiego, to niewątpliwie należał do nich fakt, że młoda drużyna z Osinieckiej nie załamała się niekorzystnym obrotem sprawy. Samiec i spółka raz jeszcze mocno zaatakowali i zapędzili rywala na jego własne pole karne. Sporo ożywienia do gry wniósł Konrad Makar, który kilkukrotnie urwał się swoim rywalom na lewym skrzydle. Prawdziwym dżokerem w talii Grabowskiego okazał się jednak siedemnastoletni Kacper Korkosz. Wychowanek wrocławskiego Śląska został w 88 minucie sfaulowany tuż przy narożniku pola karnego Górnika. 

Dośrodkowanie Magusiaka na bramkę zamienił Mateusz Grabowski zmniejszając rozmiary porażki do 2:4. Stoper Piasta z najbliższej odległości wbił piłkę do siatki, a piłkarze z Wrocławia pochwycili futbolówkę i szybko pobiegli na własną połowę.

Po chwili arbiter główny zawodów pokazał, że dolicza aż sześć minut do regulaminowego czasu. Ta słuszna skądinąd decyzja wlała trochę nadziei w serca piłkarzy Piasta. W 93 minucie znów w roli głównej wystąpił Korkosz. tym razem młody pomocnik Piasta został sfaulowany w polu karnym, a Magusiak po chwili zdobył kontaktową bramkę. To trzeci gol pomocnika z Wrocławia w bieżącym sezonie.

Do końca doliczonego czasu pozostawały trzy minuty i kibicom Piasta przypomniała się końcówka meczu w Wołowie. Powiedzieć, że Piast miał piłkę meczową to za dużo, jednak w ostatniej akcji meczu, gdyby Mateusz Magusiak dostrzegł wbiegającego w pole karne Makara Piast mógłby dokonać niemożliwego. Bohater wrocławskiego zespołu próbował jednak dograć piłkę do Adama Samca, ale ofiarna interwencja jednego z obrońców Górnika zażegnała niebezpieczeństwo. Po chwili sędzia gwizdnął po raz ostatni.

Niestety Piast wrócił więc z Wałbrzycha bez punktów. Wynik wydaje się być sprawiedliwy, choć przy odrobinie szczęścia spotkanie mogło się zakończyć podziałem punktów. Lekcja w Wałbrzychu na pewno jednak przyda się młodym piłkarzom z Osinieckiej. Doświadczenie nabrane w starciu z tak renomowanym rywalem powinno zaowocować w niedalekiej przyszłości. Zespół trzeba pochwalić za walkę do samego końca i za wiarę w korzystny wynik do ostatniej sekundy meczu. 

Za tydzień przyjdzie czas na kolejne cenne doświadczenie. Tym razem przed własna publicznością młody zespół z Osinieckiej zmierzy się z mistrzem ligi z poprzedniego sezonu Foto Higieną Gać. Po przegranej inauguracji przyszły rywal Piasta punktuje regularnie i do Wrocławia przyjedzie w roli faworyta. Piłkarze Piasta potrafią jednak wznieść się przy Osinieckiej na wyżyny swoich umiejętności i z pewnością zagrają bez kompleksów i o pełną pulę.

Kibiców zapraszamy na Żernicki stadion już w najbliższą sobotę. Mecz rozpocznie się o godz. 15.00. 

autor Konrad Strzelecki