Niemożliwe nie istnieje. Mateusz Czerwiński Show

Próżno szukać w annałach żernickiej historii futbolu takiego spotkania jak dzisiejsze w Marcinkowicach. Cały sztab Piasta zastanawiał się, jak młody zespół z Osinieckiej zareaguje po zeszłotygodniowej porażce na własnym boisku w meczu z Orłem Prusice. Okazało się jednak, że Pikulicki i spółka zareagowali w najlepszy możliwy sposób, a o dokonaniu Mateusza Czerwińskiego jeszcze długo będzie się opowiadało przy każdym ognisku w Marcinkowicach.
Zacznijmy jednak od spotkania XXVII kolejki kiedy to przed tygodniem Piast gościł na Osinieckiej czwartą siłę ligi – Orła Prusice. Poza pierwszymi dziesięcioma minutami podopieczni trenera Kowalczyka rozgrywali bardzo przyzwoite zawody, a po dwóch trafieniach Antonio Piast prowadził do przerwy 2:0. Powinno być wyżej, gdyby w 40 minucie Jakub Telatyński wykorzystał sytuację sam na sam z Buchlą. Do 83 minuty goście nie wyglądali na zespół, który ma jeszcze ochotę walczyć. Wtedy jednak Wrocławianom przydarzył się błąd, który skrzętnie wykorzystał najlepszy strzelec ligi Grzegorz Rajter.
Zdobyta bramka kontaktowa dodała gościom skrzydeł, a po stronie gospodarzy zabrakło ewidentnie doświadczenia. Zamiast zwolnić grę w ostatnim fragmencie podrażnieni Wrocławianie rzucili się wściekle na rywala. Niestety Ostrowski i spółka to zespół bardzo inteligentny, co podopieczni Bergiera udowodnili już w doliczonym czasie gry. Po bliźniaczej akcji do tej z 83 minuty Rajter ponownie głową wyrównał. Mijała druga doliczona minuta, a na trybunach Osinieckiej zapanowała konsternacja. Jak się jednak okazało jeszcze większa konsternacja zapanowała w szeregach piłkarzy Piasta. Sędzia pozwolił jeszcze rozpocząć grę, a po stracie piłki Orzeł dostał rzut rożny. Arbiter zaznaczył, że po tym stałym fragmencie kończy zawody, a ku rozpaczy kibiców zawodnik Orła po raz trzeci głową pokonał bezradnego Pitka. Niemożliwe stało się faktem. Piast przegrał wygrany mecz i w obozie Wrocławian zapanował wielki smutek.
W ciągu tygodnia trener Kowalczyk wiedział, że musi uderzyć w mentalną stronę swojej drużyny. Już na środowym treningu widać było, że młodzi piłkarze Piasta są głodni rewanżu. Najbliższa okazja nadarzyła się dziś w Marcinkowicach. Sokół to niełatwy rywal, zajmujący aktualnie szóste miejsce w tabeli. Do Marcinkowic Wrocławianie pojechali dodatkowo osłabieni brakiem Macieja Kowalczyka. Trener Piasta miał jednak przeczucie, że młodzież z Osinieckiej zagra na pełnej fantazji i bez kompleksów dla faworyzowanego rywala.
W bramce Kowalczyk postawił po raz kolejny na młodego Mateusza Pitka. Trójkę stoperów tworzyli Nowicki, Łuczkiewicz i Głęboki. Na skrzydłach wybiegli Bicz i Taranek. Środkową linię uzupełniał defensywnie ustawiony kapitan zespołu Jakub Myka, a przed nim ofensywnie usposobieni Pikulicki i Telatyński. W ataku trener Wrocławian postawił na dwójkę Antonio – Czerwiński. Obaj piłkarze doskonale się ze sobą czują w jednej linii, co udowadniali w przedsezonowych meczach sparingowych. Tym razem podczas nieobecności Macieja Kowalczyka to ustawienie okazało się być wręcz koszmarne dla gospodarzy.
Kibice nie zdążyli jeszcze zająć swoich miejsc, kiedy Czerwiński rozpoczął swoją kanonadę. Młody napastnik wykorzystał wspaniałe prostopadłe podanie od Roberta Pikulickiego i lewą nogą pokonał bramkarza Sokoła. Chwilę później nieporozumienie w szykach obronnych żółto-czarnych wykorzystać mógł Rybiński, jednak doświadczony napastnik Sokoła nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Pitkiem. W odpowiedzi Mateusz Czerwiński dostał tym razem podanie od Telatyńskiego i nie spudłował. Od 7 minuty Wrocławianie prowadzili niespodziewanie w Marcinkowicach 2:0.
Po straconej drugiej bramce gospodarze rzucili się wściekle do ataku. Zepchnęli Wrocławian do defensywy i kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Pitka. Raz młodego golkipera uratowała poprzeczka, a raz słupek. Bardzo mądrze prowadzeni przez swojego kapitana Jakuba Mykę Wrocławianie przetrwali jednak trudne chwile i z biegiem czasu odsunęli grę od własnej bramki. Od 25 minuty podopieczni Kowalczyka zdominowali zupełnie środek pola. Obok wspomnianego Myki rewelacyjne zawody rozgrywali Pikulicki z Telatyńskim. Obaj młodzi piłkarze raz po raz wypracowywali dogodne pozycje Czerwińskiemu i Antonio Mollowi. W 40 minucie Hiszpan znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła, jednak tym razem golkiper nie dał się zaskoczyć.
Niewykorzystana sytuacja Antonio jak żywo przypomniała kibicom Piasta koszmar sprzed tygodnia. Na szczęście tym razem scenariusz drugiej połowy wyglądał zgoła odmiennie. To był Mateusz Czerwiński Show. Między 50, a 55 minutą napastnik Piasta dołożył kolejny dublet i stało się jasnym, że tym razem Piast nie wypuści zwycięstwa z rąk. Tym bardziej, że bardzo dobrze radziła się defensywa przyjezdnych wspierana ofiarnie przez Bicza i Taranka.
Co prawda w 61 minucie gospodarze strzelili bramkę, jednak tylko tym rozzłościli młodych piłkarzy z Wrocławia. Dwie minuty po straconej bramce przypomniał o sobie Antonio. Hiszpan, który ciężko harował na całej szerokości boiska wykorzystał dokładne dośrodkowanie Miłosza Taranka i potężną bombą w samo okienko zdobył piątą bramkę dla Piasta.
Czerwiński nie zamierzał jednak oddawać palmy najskuteczniejszego zawodnika nikomu i jeszcze przed 75 minutą dorzucił trzeci dublet, bądź jak kto woli, skompletował drugiego hat-tricka. Wyczyn Czerwińskiego jest rzadko spotykany na boiskach tej klasy rozgrywkowej. Tym większe oklaski dostał młody napastnik, kiedy to trener Kowalczyk w 75 minucie dał mu odpocząć. W miejsce Czerwińskiego na boisku zameldował się powracający powoli po kontuzji Michał Szewczyk. Wcześniej na murawie zameldowali się również Piotr Tylka, Konrad Makar oraz Kuba Mikuś.
Trener Sokoła Marcin Krzykowski także po piątej bramce Piasta zaczął dokonywać zmian, ale na boisku wciąż widzieliśmy dominację żółto-czarnych. W 82 minucie Wrocławianie zrobili jednak ukłon w stroną rozbitej ekipy Sokoła. Bardzo dobrze grający w tym meczu Damian Głęboki podał piłkę do własnego bramkarza. Futbolówka leciała jednak w światło bramki, a tuż przed stopą młodego golkipera Piasta podskoczyła i wturlała się do siatki. 2:7.
To jednak nie był koniec. Ostatnie słowo należało do Wrocławian, a konkretnie do Antonio. Najlepszy strzelec Piasta wykorzystał dokładne dośrodkowanie Tylki i w 87 minucie ustalił wynik spotkania. W normalnych okolicznościach Hiszpan byłby ze swoim dubletem bohaterem meczu. Przy wyczynie Czerwińskiego bledną jednak wszystkie rekordy. Sześć bramek w 75 minut. Coś niebywałego.
Nietęgą miał minę po meczu trener Marcinkowiczan Marcin Krzykowski. Jak jednak przyznał, wobec takiej siły ofensywnej Sokół był po prostu bezsilny. Nie dało się też nie zauważyć, że młodzi piłkarze z Żernik grali na wielkim luzie, a jednocześnie agresywnie i ofiarnie. Przy rajdzie Telatyńskiego z 90 minuty kibice przecierali oczy ze zdumienia. Wielu zastanawiało się, skąd ten młody chłopak bierze tyle sił. Odebrał futbolówkę pod swoim polem karnym i sprintem przebiegł z nią prawie całe boisko.
Równie mocno rzuciły się w oczy poczynania PIkulickiego i spokój Myki. Coraz lepiej współpracowała ze sobą linia defensywna Nowicki-Łuczkiewicz-Głęboki i wreszcie obrońcy Piasta wygrywali wszystkie powietrzne pojedynki we własnym polu karnym. Brawo.
Sokół, pomimo wysokiej porażki, stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramek. Nie może to jednak dziwić biorąc pod uwagę, że Rybiński, Rokicki, Magusiak i spółka to szósta siła ligi. Na tak grający Piast nie było jednak tego dnia po prostu siły. Czy w ostatnich dwóch spotkaniach z jeszcze silniejszymi Górnikiem Wałbrzych i Polonią Świdnica piłkarze Kowalczyka są w stanie potwierdzić tak wysoką formę? Czemu nie? Wrocławianie udowodnili, że niemożliwe nie istnieje. Warto śledzić na żywo poczynania piłkarzy z Żernik. Wszystkie ich mecze przysparzają kibicom mnóstwo emocji.
Jak Wrocławianie poradzą sobie z wiceliderem? Okaże się to już za tydzień. Zapraszamy serdecznie już dziś na to hitowe starcie. Mecz z Górnikiem Wałbrzych rozpocznie się o godz. 11.00. Wszystkich kibiców zapraszamy bardzo serdecznie pierwszego czerwca na stadion przy ul. Osinieckiej, aby dopingowali nasz zespół w drodze po dwunaste zwycięstwo!!!