Piast lepszy od Pogoni

Piast lepszy od Pogoni

W meczu III kolejki Sport-Track IV Ligi Piast Żerniki pokonał na własnym stadionie Pogoń Oleśnicę 1:0. Pierwsze zwycięstwo żółto-czarnym zapewnił Mateusz Magusiak, który w 41 minucie pokonał Kacpra Rogalę. Zwycięstwo Wrocławian powinno być okazalsze, jednak doświadczony golkiper z Oleśnicy był tego dnia najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. 

Po raz kolejny trener wrocławskiego Piasta Paweł Grabowski musiał szukać nietypowych rozwiązań ofensywnych. Urazu wciąż nie wyleczył jeszcze Tomasz Kosztowniak i tuż przed meczem podjęta została decyzja o tym, że doświadczony napastnik Piasta nie zagra przeciwko Pogoni. Kibice mieli natomiast nadzieję, że zobaczą w końcu w szeregach swojej drużyny Patryka Murawskiego. Niestety, okazało się, że obowiązki służbowe odroczyły termin debiutu wychowanka Miedzi Legnica, co najmniej do przyszłego weekendu. Tak więc, szkoleniowiec Piasta zdecydował się powtórzyć wariant z pierwszego spotkania z Bielawianką, w którym to na szpicy spotkanie rozpoczął Piotr Tylka. W porównaniu jednak do inauguracyjnego meczu, zespół Piasta został ustawiony bardziej ofensywnie. Aż dwóch piłkarzy zostało ustawionych tuż za plecami Tylki. Zarówno Magusiak, jak i Pikulicki zostali oddelegowani do nękania rywala już na jego własnej połowie. Tylka mógł również liczyć na konkretną pomoc z obu swoich bocznych flanek. Do etatowego skrzydłowego Michała Szewczyka dołączył, wreszcie uprawniony do gry, Damian Głęboki. Debiut, występującego jeszcze przed kilkoma miesiącami na włoskich boiskach Głębokiego, okazał się bardzo udany. Młody pomocnik Piasta był pewnym punktem swojego zespołu, a kilka jego otwierających podań powinno zostać zapisanych w protokołach pomeczowych w rubryce asyst.

Ustawiając grę na dwóch ofensywnych pomocników, trener Grabowski mocno ryzykował, jednak, jak się okazało, decyzja szkoleniowca Piasta była strzałem w dziesiątkę. Tym bardziej, że środek pola, po raz kolejny bardzo dobrze zabezpieczył Bartek Szluga. Współpraca wychowanka Orła Piława z blokiem defensywnym Piasta wygląda bardzo obiecująco. Linia obrony natomiast, grając kolejny mecz w niezmienionym składzie, zaczyna wyrastać na jedną z najmocniejszych formacji w lidze. Tylko Bielawianka może pochwalić się mniejszą ilością straconych bramek, choć jak zapewne pamiętają doskonale kibice z Osinieckiej, Piast powinien strzelić w inauguracyjnym meczu wiceliderowi przynajmniej dwa gole.

Kiedy w piękne, sobotnie popołudnie wybiła godz. 17.00, sędzina zawodów gwizdnęła po raz pierwszy. Od samego początku spotkania Piast zaskoczył swojego rywala bardzo agresywną grą i wysokim ustawieniem. Piłkarze piątej ekipy poprzedniego sezonu nie dostali odrobiny miejsca, aby prowadzić w swoim stylu grę. To spowodowało, że Oleśniczanie zaczęli się gubić. Piast natomiast wykorzystał niemoc rywala i mocno zaatakował. Między 10, a 20 minutą gospodarze stworzyli sobie pięć wyśmienitych sytuacji, z których najlepsze zmarnowali Tylka i Szewczyk. Obaj piłkarze przegrali pojedynki sam na sam z wyśmienicie dysponowanym tego dnia Rogalą. Po upływie dwóch kwadransów mecz się wyrównał, goście również stworzyli sobie dwie groźne sytuacje, jednak Guździoł nie musiał się wykazywać swoim najwyższym kunsztem, bowiem napastnicy z Oleśnicy w decydujących momentach popełniali proste błędy. 

w 41 minucie nastąpiła decydująca akcja meczu. Po szybkim kontrataku piłka trafiła do Mateusza Magusiaka, a młody pomocnik Piasta strzałem z szesnastu metrów pokonał bramkarza Pogoni.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły mocno zmotywowane, jednak, żadnej ze stron nie udało się zdominować swojego przeciwnika. Pogoń zaczęła prowadzić grę, jednak z posiadania przez nich piłki absolutnie nic nie wynikało. Defensywa Piasta skutecznie rozbijała wszystkie ataki przyjezdnych, a zawodnicy w żółto - czarnych trykotach kilkukrotnie mogli podwyższyć prowadzenie. Losy meczu powinni rozstrzygnąć wprowadzeni na boisko w drugiej połowie Jakubowie Myka i Mikuś. Obu z nich zabrakło do pełni szczęścia centymetrów, co nie zmieniło jednak faktu, że Piast wygrał z Pogonią Oleśnica i powędrował o kilka lokat w górę tabeli.

Zwycięstwo piłkarzy z Żernik wydaje się być w pełni zasłużone. Pogoń nie zagrała tego dnia dobrze, jednak, jak mówi, stare piłkarskie porzekadło, "gra się tak, jak przeciwnik pozwala". W sobotę młody zespół Grabowskiego nie pozwolił swoim rywalom na wiele i zagarnął tak bardzo pożądane trzy punkty.

Sądząc po wynikach trzech pierwszych kolejek, w stawce tegorocznych czwartoligowców nie ma drużyn, które by wyraźnie odstawały od reszty stawki, czy to w pozytywnym, czy w negatywnym tego słowa znaczeniu. Liga jest bardzo wyrównana, a młody zespół Piasta z każdym kolejnym spotkaniem nabiera doświadczenia, a co za tym idzie, pewności siebie. Czas pracuje na korzyść Wrocławian. Niedługo do zespołu powinni dołączyć Murawski, Barański i Bicz. Kibice wrocławscy liczą też na rychły powrót Kosztowniaka. Coraz lepiej wygląda również Kuba Myka. Wydaje się, że trener Piasta wkrótce będzie miał spory ból głowy.

Już za tydzień Piast jedzie na bardzo trudny mecz do Górnika Wałbrzych. Rywal, tak renomowany, musi budzić szacunek. Miejmy jednak nadzieję, że Wrocławianie po raz kolejny zagrają bez kompleksów i przywiozą z sobotniej podróży punkty.    

 

autor Konrad Strzelecki