Piast nie dał szans imiennikowi z Nowej Rudy

Inauguracja sezonu 2018/2019 na Żernikach wypadła bardzo okazale. Piast nie dał szans beniaminkowi z Nowej Rudy wygrywając aż 4:1. Wynik mógł być wyższy jednak sędzia nie uznał dwóch kolejnych bramek zdobytych przez żółtoczarnych. Goście pokazali jednak charakter tuż po przerwie, kiedy to ambitnie dążyli do wyrównania.
Po kontuzji pleców do zespołu powrócił nominalny napastnik Piasta Mateusz Czerwiński. Do dyspozycji trenera byli również Adam Napieralski i Tomasz Swaczeński. Szkoleniowiec nie mógł jednak dla odmiany skorzystać w sobotę z usług Michała Szewczyka, Jakuba Mikusia, Piotra Tylki, a także Adriana Barańskiego, i Mateusza Pitka. Dostępu do bramki Guździoła bronili Bąkowski, Łuczkiewicz, Nowicki i Taranek. Drugą linię tworzyli w środku Myka, Pikulicki i Kowalczyk, a na skrzydłach Tomasiuk z Telatyńskim. Na dziewiątkę powrócił natomiast Czerwiński.
Sobotnie potyczka dwóch Piastów rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Wrocławianie zamknęli rywala na jego własnej połowie i raz prawą, raz lewą stroną próbowali przedzierać się pod noworudzką bramkę. Czerwiński, Kowalczyk i Tomasiuk strzelali celnie, jednak bramkarz z Nowej Rudy był czujny. Popełnił jednak fatalny w skutkach błąd w 34 minucie, po którym Maciej Kowalczyk wepchnął piłkę do pustej bramki gości. Pomimo prowadzenia gospodarze nie rezygnowali z podwyższenia wyniku. Na kilka minut przed przerwą do bramki Piasta Nowa Ruda trafił Czerwiński. Arbiter główny dopatrzył się jednak w tej akcji jakiegoś przewinienia i po konsultacji z sędzią liniowym bramki nie uznał.
Pierwsza połowa zakończyła się więc jednobramkowym prowadzeniem żółto - czarnych. Goście do przerwy stanowili jedynie tło dla szybko i pomysłowo grających gospodarzy. Środek pola całkowicie zdominowali Myka, Pikulicki i Kowalczyk, a skrzydła Wrocławian z premedytacją kąsały przyjezdnych.
Druga odsłona miała na początku inny przebieg. Piast Nowa Ruda wyszedł na boisko mocno zmotywowany i to goście przejęli inicjatywę. Być może przewaga przyjezdnych wynikła ze zmiany ustawienia gospodarzy. W przerwie boisko opuścili bowiem Czerwiński i Tomasiuk, a na placu boju pojawili się w ich miejsce Damian Głęboki i Tomasz Swaczeński. Na dziewiątkę przesunięty został Kowalczyk, a cały zespół Piasta cofnął się na własną połowę licząc wyraźnie na bramki z kontrataku. Goście widząc taki obrót sprawy natarli z furią. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Guździoła jednak piłka nie chciała wpaść do siatki gospodarzy. Napór noworudzian trwał do 70 minuty. Wtedy to kontrataki Piasta Żerniki przyniosły decydujący dla losów meczu efekt. Po kolejnym prostopadłym podaniu kapitana zespołu Jakuba Myki, Tomasz Swaczeński wpadł z piłką w pole karne gości, gdzie został nieprzepisowo zatrzymany przez Tomasa Susko. Sędzia najpierw wskazał na "wapno", a potem pokazał defensorowi Piasta Nowa Ruda żółtą kartkę. Jako, że była to druga żółta kartka czeskiego obrońcy goście kończyli sobotni mecz w dziesiątkę.
Bezbłędnym egzekutorem jedenastki okazał się Maciej Kowalczyk i stało się jasnym, że Piast Żerniki odniesie swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Na boisku pojawili się kolejni zawodnicy. Trener Kowalczyk desygnował do gry Skowrońskiego, Bicza i Napieralskiego, a wcześniej na placu boju pojawił się Konrad Makar, który zastąpił kontuzjowanego Miłosza Taranka.
Po zdobyciu drugiego gola gospodarze podobnie jak przed tygodniem ruszyli do przodu, aby dobić zranionego rywala. I rzeczywiście piłkarze z Osinieckiej po raz kolejni okazali się w tym konsekwentni, a przy okazji wyjątkowo bezwzględni. Najpierw swój udany debiut w żółto-czarnych barwach golem okrasił Tomasz Swaczeński, a na koniec gości ostatecznie pognębił powracający po kontuzji Adam Napieralski. W międzyczasie gospodarze strzelili jeszcze jednego gola, jednak tym razem arbiter boczny dopatrzył się pozycji spalonej.
Już w doliczonym czasie gry goście zdobyli bramkę honorową, choć na Żernikach nikt tym faktem zbytnio się nie zmartwił. Piast pokonał więc swego imiennika z Nowej Rudy, będąc w przekroju całego spotkania zespołem zdecydowanie lepszym. Goście pozostawili jednak po sobie dobre wrażenie i z pewnością są zespołem, który jest w stanie zagrozić każdemu.
Piast Żerniki zajmuje po trzech kolejkach czwarte miejsce w tabeli, a postawa podopiecznych Marka Kowalczyka jest pochodną ciężkiej pracy, jaką zespół wykonał w okresie przygotowawczym. Dodatkowo cieszy fakt, że mimo braku kilku podstawowych zawodników jakość gry Wrocławian wcale nie spada, a każdy kolejny piłkarz, który dostaje od trenera szansę gry wchodzi do zespołu krokiem smoka. Wygląda na to, że postawa wszystkich zawodników Piasta będzie przysparzała Kowalczykowi kolejnych dylematów przed ustalaniem składu na najbliższe mecze.
Za tydzień Piast jedzie na mecz do Ząbkowic Śląskich. Spotkanie z Orłem zapowiada się jako spore wyzwanie dla Wrocławian. Najbliższy rywal Piasta źle bowiem wszedł w sezon i będzie się chciał z pewnością zrehabilitować przed własną publicznością za dwie ligowe porażki.
Wszystkich kibiców zapraszamy na spotkanie Orzeł - Piast, które odbędzie się już w najbliższą sobotę. Start meczu o godz. 17.00 na stadionie Orła w Ząbkowicach Śląskich.
Hej Piast!!!