Podsumowanie sezonu 2017/2018. Piast kończy na siódmym miejscu

Opadły emocje na Żernikach. Kibice udali się po ostatnim meczu ze Śląskiem do swoich domów. Czy zadowoleni? Patrząc przez pryzmat całego sezonu z pewnością tak. Beniaminek IV ligi, który od początku sezonu skazywany był przez "fachowców" na pożarcie przez inne ekipy, ostatecznie wywalczył siódme miejsce w lidze pozostawiając w pokonanym tle takie kluby jak Orzeł Ząbkowice Śl, Polonię Świdnica, czy własnego pogromcę z ostatniego sezonu Polonię Trzebnica. Siódme miejsce (dwóch bramek zabrakło do szóstego) na pewno jest sporym sukcesem sportowym trenera Pawła Grabowskiego, dyrektora Marka Kowalczyka i wszystkich 23 piłkarzy, którzy w rundzie wiosennej bronili barw Piasta.
Równie wielki sukces Piast osiągnął jednak organizacyjnie. Stadion przy ul. Osinieckiej zapełniał się niemal do ostatniego miejsca za każdym razem, kiedy Wrocławianie grali u siebie i to niezależnie, czy na Żerniki przyjeżdżała zdegradowana już Karolina Jaworzyna, czy walczący o awans do III ligi Śląsk Wrocław. Śmiało można powiedzieć, że na Żernikach tworzy się powoli "moda na piłkę" i należy trzymać kciuki za działaczy Piasta, aby ta tendencja utrzymała się w kolejnych latach.
Wracając jednak do piłkarskiego podsumowania rundy wiosennej, nie da się nie zauważyć, że na Żernikach zaistniało prawo serii. Najpierw piłkarze Piasta grający w zupełnie zmienionym składzie w stosunku do rundy jesiennej obwołani zostali na Dolnym Śląsku rycerzami wiosny! Wrocławianie wygrali pięć z sześciu pierwszych meczów, remisując jedynie na wyjeździe z późniejszym mistrzem ligi. Podopieczni Grabowskiego i Kowalczyka momentami grali koncertowo, a kulminacją formy zespołu z Osinieckiej była wygrana w Trzebnicy z tamtejszą Polonią, która właściwie już w XXI kolejce zapewniła Wrocławianom utrzymanie się w IV lidze na kolejny sezon.
Bardzo dobrze spisywała się do tego momentu obrona Piasta, w której prym wiedli w środku pola Samiec z Łuczkiewiczem, a których na bokach znakomicie uzupełniali Taranek, Makar, Bąkowski i Głęboki. W drugiej części sezonu wobec kontuzji Samca coraz więcej szans dostawał Dawid Gąsior i on również najczęściej nie zawodził. Świetną parę w środku pomocy stworzyli dwaj Jakubowie: Myka i Mikuś, i choć przed sezonem mało kto wyobrażał sobie grę tych dwóch zawodników jednocześnie, okazało się, że zarówno wychowanek Piasta, jak i młody piłkarz pozyskany ze Śląska Wrocław, mogą stanowić o sile defensywnej formacji środka pola. Za rozgrywanie od początku rundy odpowiedzialni byli Pikulicki i Kowalczyk, jednak obaj Ci wiodący piłkarze przeplatali dobre występy słabszymi. Końcówka sezonu należała jednak do nich, a Pikulicki w ostatnich dwóch kolejkach zadziwiał wszystkich kibiców swoimi umiejętnościami i dojrzałością w grze. W trakcie całej rundy spore wahania formy widać było natomiast wyraźnie u napastnika Mateusza Czerwińskiego. Pierwsza strzelba Piasta wyraźnie za bardzo chciała sprostać pokładanym w sobie oczekiwaniom, co nie zawsze dobrze wpływało na postawę dziewiętnastolatka na boisku. Niemniej jednak w kilku meczach popularny "Czerwo" błysnął ogromnym potencjałem i miejmy nadzieję, że w kolejnym sezonie ten piłkarz zdobędzie dla Piasta jeszcze wiele ważnych bramek. Sporo dobrego można powiedzieć natomiast o innym ofensywnym zawodniku Piasta, a mianowicie o młodziutkim Mikołaju Skowrońskim. Wychowanek Parasola przeważnie pełnił rolę rezerwowego, jednak wchodził na plac gry w każdym meczu i nie zawodził. Skowroński strzelił swoje premierowe bramki w piłce seniorskiej, z których najważniejszą była niewątpliwie ta wyrównująca na boisku lidera w Gaci. Podobnie jak w przypadku Barańskiego, również Adrian Barański w rundzie wiosennej grał mniej, jednak to nie przeszkodziło mu zdobyć kilku bardzo ważnych bramek, jak np ta na 2:1 zdobyta w doliczonym czasie gry przeciwko Górnikowi Wałbrzych. Przyszłość należy do obu młodych piłkarzy i miejmy nadzieję że już w najbliższym sezonie zarówno Baranek, jak i Skowroński przysporzą kibicom przy Osinieckiej sporo radości.
W premierowym dla Piasta na boiskach IV ligi sezonie mocną stroną z pewnością okazały się skrzydła. Najrówniej grającym w rundzie wiosennej zawodnikiem był Michał Szewczyk. Na wysokości zadania stawali jednak najczęściej również Piotrek Tylka i Adam Napieralski.
Sporym odkryciem rundy okazał się również Mateusz Pitek, który wobec nieobecności Guździoła kilka razy stanął między słupkami Piasta. Trzeba przyznać, że młody golkiper Piasta bronił solidnie, a w Goszczu zasłużył nawet na miano ojca zwycięstwa Wrocławian.
Po serii zwycięstw przyszedł ciężki dla Piast okres, który zapoczątkowała porażka 1:3 w Wielkiej Lipie. Żółto-czarni ponownie stracili nie tylko punkty, ale i kapitana zespołu Adama Samca. W kolejnym przegranym meczu przeciwko Sokołowi Marcinkowice ze składu wypadł drugi ze stoperów Artur Łuczkiewicz i dłuższy kryzys Piasta wydawał się nieunikniony. I rzeczywiście. Piast przegrał łącznie cztery mecze z rzędu i niebezpiecznie zbliżył się do grupy drużyn walczących o utrzymanie.
Na szczęście trenerzy Piasta zdołali poukładać klocki w zespole z Osinieckiej i Piast powrócił na zwycięską ścieżkę. Wygrane w Świdnicy i Goszczu, a także pogrom Karoliny przed własną publicznością spowodowały, że Piast wrócił do górnej części tabeli realnie walcząc w ostatniej kolejce o miejsce piąte. Niestety Śląsk, który musiał na Osinieckiej wygrać okazał się zespołem lepszym, a przynajmniej bardziej wytrzymałym i zdołał w drugiej połowie pojedynku z żółto - czarnymi przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Mimo ostatniej porażki licznie zgromadzona na trybunach stadionu przy ul. Osinieckiej publiczność dziękowała swoim piłkarzom za ogrom emocji i pozytywnych wrażeń jakich Myka i spółka dostarczyli mieszkańcom Żernik i całego Wrocławia przez ostatni rok.
Patrząc przez pryzmat debiutanckiego sezonu można z pewnością stwierdzić, że IV liga jest ligą wymagającą. Większość drużyn gra na podobnym, dosyć wysokim poziomie, na jakim w klasie okręgowej grać może najwyżej dwie, trzy drużyny. Piast przeszedł bojowy test jednak sezon prawdy dopiero przed drużyną z Osinieckiej. Nie bez kozery mówi się, że dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon. Jeżeli Markowi Kowalczykowi, który zastąpił na stanowisku trenerskim Pawła Grabowskiego, uda się zatrzymać wszystkich piłkarzy to na Osinieckiej z pewnością wyklaruje się bardzo silna ekipa. Jeśli dodatkowo działaczom Piasta uda się przyciągnąć na Żerniki kolejnych młodych wychowanków najlepszych wrocławskich drużyn młodzieżowych o przyszłość żernickiego klubu możemy być spokojni.
Do 12 lipca piłkarze Piasta dostali wolne. Wszyscy natomiast spotykają się na Osinieckiej w połowie lipca. Okres ogórkowy dla działaczy Piasta trwać będzie jednak bardzo krótko. Po krótkich urlopach włodarze klubu wkrótce powrócą do ciężkiej pracy, aby kontynuować rozpoczęte dzieło.