Punkt w dwóch meczach

Po świetnym początku sezonu Piast złapał zadyszkę. W dwóch ostatnich spotkaniach zespół Marka Kowalczyka zdobył zaledwie jeden punkt, choć okoliczności w jakich został on zdobyty napawają optymizmem przed dalszą częścią sezonu.
Do Ząbkowic Śląskich piłkarze Piasta jechali w roli zdecydowanego faworyta. Niestety Orzeł po raz kolejny okazał się dla Wrocławian rywalem niewygodnym i po słabym meczu zatrzymał u siebie trzy punkty. Pierwsza bramka dla biało-niebieskich padła po zamieszaniu podbramkowym i błędzie defensywy Piasta. Bardzo szybko odpowiedział jednak Maciej Kowalczyk, który wykończył indywidualną akcję Jakuba Telatyńskiego. Jeszcze przed przerwą kolejny błąd w ustawieniu Wrocławian wykorzystał po raz drugi Piątkowski i na przerwę oba zespoły schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu gospodarzy.
Po bardzo słabej pierwszej połowie piłkarze Piasta wyszli na drugą część spotkania niezwykle zmotywowani. Całe 45 minut toczyło się pod dyktando Wrocławian jednak pomimo przewagi i kilku dogodnych sytuacji Orzeł dowiózł korzystny wynik do końcowego gwizdka.
Po przegranym meczu w obozie Piasta zapadła głęboka konsternacja. Trudno wyjaśnić przyczyny tamtej porażki. Trener wraz z piłkarzami postanowili jednak skupić się na kolejnym meczu ligowym. W międzyczasie Piast odpadł w niewytłumaczalnych okolicznościach z Pucharu Polski, a dzisiaj przystąpił w prawie pełnym składzie do ligowego spotkania z Sokołem Wielka Lipa.
Drużyna prowadzona przez Marcina Foltyna jest również niewygodnym rywalem dla żółto-czarnych. W obu ligowych spotkaniach rozegranych w sezonie 2017/2018 zespół Piasta musiał uznać wyższość drużyny Sokoła, a w kontekście dwóch ostatnich porażkek nie wróżyło to nic dobrego dla zespołu z Osinieckiej.
Pierwsza połowa meczu to dominacja gości, którzy grając bardzo intensywnie całkowicie zaskoczyli ofensywnie usposobionych gospodarzy. Kibice nie oglądali jednak bramek i na przerwę oba zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie.
W drugiej części meczu trener Kowalczyk zmienił ustawienie desygnując między innymi do gry w środku pola drugiego defensywnego pomocnika Jakuba Mikusia. Gospodarze przejęli kontrolę nad meczem, jednak to Sokół otworzył w 69 minucie wynik spotkania. Po składnej akcji całego zespołu Adrian Łakomski z najbliższej odległości pokonał świetnie spisującego się do tej pory Guździoła. Dziesięć minut później ten sam zawodnik mógł, a nawet powinien zamknąć mecz. W bliźniaczej sytuacji i podaniu od Igora Wargina pomocnik Sokoła przestrzelił z najbliższej odległości.
W międzyczasie Piast również stworzył sobie kilka dobrych do zdobycia bramki okazji. Szczególnie groźni byli Telatyński, Kowalczyk i Szewczyk, jednak to rezerwowy Bartosz Bicz dał ekipie z Osinieckiej wyrównanie. W doliczonym już czasie gry gospodarze wykonywali rzut wolny z okolic środka boiska. Mikuś ekspediował futbolówkę bezpośrednio pod pole karne gości, a tam najwyżej wyskoczył wysoki Bicz. Młody obrońca Piasta pięknym strzałem głową doprowadził trybuny przy Osinieckiej do euforii.
Bramka zdobyta przez wychowanka Komety Krzelów daje zaledwie jeden punkt, jednak jest to też gol, który powinien dodać młodym piłkarzom z Żernik więcej pewności siebie. Sokół okazał się bardzo wymagającym rywalem, a remis w meczu z podopiecznymi Marcina Foltyna, biorąc pod uwagę okoliczności należy uznać za sukces.
Za tydzień Piast jedzie do Bielawy. Za tydzień też do dyspozycji trenera Kowalczyka będzie nowy napastnik Piasta Antonio Autonell Moll. Czy hiszpański snajper zdąży wskoczyć do kadry meczowej żółto-czarnych nie wiadomo. Z każdym kolejnym tygodniem powinno być jednak w obozie Piasta coraz lepiej. Póki co Piast zajmuje wysokie szóste miejsce w tabeli, choć ambicje piłkarzy i trenera z Osinieckiej sięgają z pewnością wyżej.