Raport z przygotowań Piasta do rundy wiosennej cz. II

Minął właśnie szósty tydzień przygotowań Piasta Żerniki do rundy rewanżowej w Sport – Track IV Lidze. Piłkarze Pawła Grabowskiego skończyli właśnie „ładować akumulatory” i najbliższe trzy tygodnie spędzą już tylko na utrzymaniu wytrzymałości fizycznej. Treningi skierowane będą natomiast na zgrywanie nowo budowanego zespołu i na aspekty taktyczne.
Kiedy wiadomym stało się, że Żerniki opuści trzech zawodników, dyrektor sportowy Marek Kowalczyk stanął przed nie lada zadaniem, aby w trudnym okienku transferowym znaleźć uzupełnienie po odejściu Magusiaka, Grabowskiego i Kosztowniaka. Jak się okazało zespół nie tylko został uzupełniony, ale nawet konkretnie wzmocniony przed nadchodzącą batalią o utrzymanie się w IV lidze. Najważniejsze jest jednak to, że piłkarze, którzy przybiorą w najbliższej rundzie barwy Piasta wpisują się w strategię klubu, który konsekwentnie stawia na młodych piłkarzy, przed którymi kariery wciąż stoją otworem.
Ostatnie dwa mecze kontrolne Piast rozegrał z przeciwnikami z najwyższej pułki. Przed tygodniem piłkarze Grabowskiego przegrali ze Ślęzą Wrocław 0:4. Do przerwy nic nie wskazywało na tak dotkliwa porażkę. Aspirująca do awansu do II Ligi Ślęza nie potrafiła zdominować Piasta prowadząc po pierwszej połowie jedynie 1:0. W drugiej połowie faworyt odjechał jednak piłkarzom z Osinieckiej, choć ci mieli przynajmniej trzy szanse na honorowe trafienia.
Dzisiaj rywalem żółto-czarnych była młoda drużyna Śląska Wrocław, która w najwyższej Centralnej Lidze Juniorów sieje spustoszenie w zachodniej części naszego kraju. Na boisku po dłuższej przerwie kibice zobaczyli takich piłkarzy jak Maciej Kowalczyk, Marek Ludwiczak, czy Robert Pikulicki. Ponadto w zespole Grabowskiego zadebiutowali Taranek i Napieralski i oba te debiuty wypadły bardzo korzystnie. Bardzo poprawnie zagrali również inni testowani zawodnicy i wydaje się, że zarówno trener Grabowski, jak i Marek Kowalczyk, mają już podjętą decyzję, co do ich przyszłości.
Śląsk od pierwszych minut przeważał, jednak nie potrafił udokumentować swojej przewagi zdobyciem gola. Piast przebudził się w okolicach 20 minuty, jednak wtedy to też przewrotnie stracił bramkę. Na wyrównanie nie trzeba było jednak długo czekać. Kowalczyk dograł idealną piłkę do Myki, a wychowanek Piasta pięknym strzałem doprowadził do wyrównania. Druga bramka Piasta to indywidualna akcja Samca, który puścił w bój Taranka. Były zawodnik Śląska nie miał litości dla swoich kolegów podwyższając wynik na 2:1.
W przerwie meczu w obu ekipach doszło do wielu zmian. W zespole Piasta z boiska schodzili kolejno: Barański, Głęboki, Myka, Bąkowski, Kowalczyk, Guździoł, Czerwiński i Mikuś. W ich miejsce na boisku pojawili się: Napieralski, Korkosz, Szluga, Ludwiczak, Rybak, Pitek, Węgiel i Pikulicki.
Śląsk, w dalszym ciągu, był stroną atakującą, jednak Piast coraz groźniej kontratakował. W okolicach 80 minuty piłkę meczową mieli podopieczni Grabowksiego. Niestety Mateusz Czerwiński przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem przeciwnika. W końcówce meczu młodzi piłkarze Śląska rzutem na taśmę zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dwie bramki stracone w ostatnich pięciu minutach smucą, jednak nie przysłaniają ogólnie dobrego i napawającego optymizmem obrazu krystalizującej się drużyny. Pomimo iż Piast przegrał już czwarty sparing z rzędu, trzeba podkreślić, że wszystkie te mecze zespół z Osinieckiej rozgrywał z wyżej notowanymi rywalami. Poza blamażem przeciwko LZS Starowice, każdy ze sparingów przynosi trenerom Piasta wiele pozytywnych informacji. Do inauguracyjnego meczu w Bielawie pozostały trzy tygodnie. Piast rozegra do tego czasu jeszcze trzy sparingi. Cieszy fakt, że do zespołu powoli wracają po kontuzjach kolejni gracze. Jeszcze bardziej jednak cieszy fakt, że nowi piłkarze, którzy w zimie dołączyli do zespołu szybko się aklimatyzują. Miejmy nadzieję, że za trzy tygodnie Piast stanowić będzie taki monolit, jak ten, który kończył rundę jesienną.