Telatyński Show

Piłkarze Piasta Żerniki wzięli srogi rewanż za zeszłotygodniową klęskę w Bielawie i rozbili inną silną drużynę z okręgu wałbrzyskiego, Unię Bardo w identycznym stosunku 5:0. Niekwestionowanym bohaterem żółto-czarnych okazał się najmłodszy na boisku Jakub Telatyński, który ustrzelił swojego pierwszego w seniorskiej piłce hat-tricka.
W porównaniu do ostatniego pojedynku ligowego trener Marek Kowalczyk zdecydował się na spore przemeblowanie składu. Zmiany nastąpiły w każdej formacji poza pozycją bramkarza, gdzie wobec nieobecności Pitka Bartek Guździoł jest w chwili obecnej jedynym bramkarzem Piasta. W obronie obok Bąkowskiego, Nowickiego i Łuczkiewicza na lewej stronie pojawił się powracający po kontuzji Miłosz Taranek i trzeba przyznać, że powrót młodego defensora Piasta należy uznać za bardzo udany.
W drugiej linii kibice nie zobaczyli Jakubów Myki i Mikusia. Zamiast dwóch defensywnych pomocników trener Kowalczyk wprowadził do gry na pozycji numer sześć Bartosza Bicza, dla którego był to debiut w podstawowym składzie na boiskach czwartoligowych. W przypadku młodego wychowanka Komety Krzelów również należy zaznaczyć, że nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i radził sobie w środku pola całkiem przyzwoicie. Również na skrzydłach doszło do zmiany. Na prawej stronie boiska etatowego skrzydłowego Michała Szewczyka zastąpił pozyskany przed sezonem z Wiwy Goszcz Tomasz Swaczeński. I również w przypadku sympatycznego wychowanka Parasola Wrocław dzisiejsze zawody potwierdziły jego aspirację do gry w podstawowym składzie Piasta. W ataku kibice zgromadzeni na Osinieckiej 9 pierwszy raz zobaczyli hiszpańskiego piłkarza Antonio Autonell Molla, który zastąpił Mateusza Czerwińskiego. Szkoda, że wychowanek Realu Mallorca doznał na rozgrzewce urazu, który ewidentnie przeszkadzał mu w grze. Niemniej jednak koledzy Hiszpana byli żądni zmazania plamy z poprzedniego weekendu i sztuka ta udała im się w stu procentach.
Sobotni pojedynek rozpoczął się od kilkuminutowego posiadania piłki przez przyjezdnych. Unia pokazała klasę operując luźno piłką w szerz boiska i nie oddając jej rywalom. Kiedy jednak podrażnieni takim obrotem sprawy Wrocławianie przejęli futbolówkę, od razu stworzyli sobie stuprocentową sytuację do objęcia prowadzenia. Antonio idealnie urwał się obrońcom, a Pikulicki obsłużył go dokładnym podaniem. Niestety w sytuacji sam na sam hiszpański snajper przestrzelił. Nie przestrzelił jednak w podobnej sytuacji Telatyński, który po dokładnym podaniu Łuczkiewicza znalazł się w 9 minucie oko w oko z Gebmarą. Wychowanek Jelcza- Laskowice podrzucił futbolówkę nad rozpaczliwie interweniującym brakarzem Unii i mieliśmy na Osinieckiej otwarcie wyniku.
Po zdobytej bramce gospodarze cofnęli się i oddali inicjatywę doświadczonemu rywalowi. Piłkarze Unii dwoili się i troili, ale nie udało im się pokonać bramkarza Piasta. Najlepszą sytuację do wyrównania goście mieli w 19 minucie, kiedy to Guździoł dwukrotnie wyśmienicie interweniował. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby sympatyczny golkiper Piasta nie popisał się swoim najwyższym kunsztem ratując swój zespół przed utratą wyrównującej bramki.
Z biegiem czasu gra zaczęła się wyrównywać, a Piast przeprowadzał coraz to groźniejsze akcje szczególnie prawym skrzydłem. Klasą samą dla siebie okazał się Tomasz Swaczenski, który od 20 minuty rozszalał się na prawym skrzydle Piasta. W 32 minucie po prostopadłym podaniu Kowalczyka Swaczeński stanął oko w oko z Gembarą jednak jego strzał minął prawy słupek bramki Unii.
Co się odwlecze, to nie uciecze. W 40 micie meczu Piast wyprowadził drugi nokautujący cios. Antonio pięknym podaniem obsłużył Telatyńskiego, a siedemnastoletni skrzydłowy po raz drugi pokonał bramkarza Unii.
Kiedy wydawało się, że w pierwszej połowie nic się już nie wydarzy na niesamowity rajd zdecydował się Swaczeński. Skrzydłowy Piasta mijał jak tyczki zawodników Unii, by zatrzymać się na Świerzawskim, który w nieprzepisowy sposób powalił go na murawę. Sędzia zawodów bez wahania ukarał obrońcę Unii czerwoną kartką, choć uczciwie trzeba przyznać, że była to chyba zbyt pochopna decyzja. Faktem jednak stało się, że Unia, nie dość, że przegrywała 0:2, to została skazana na grę przez drugie 45 minut w osłabieniu.
Druga połowa meczu Piast - Unia toczyła się już pod dyktando gospodarzy. Osłabieni goście nie byli w stanie przeciwstawić się dobrze dysponowanym piłkarzom z Żernik. Już pierwsza akcja żółto-czarnych powinna zakończyć się trzecią bramką, jednak w sytuacji sam na sam Swaczeński przestrzelił. Z biegiem czasu przewaga gospodarzy rosła, a bramkarz Unii Piotr Gembara dostał kilka szans na zaprezentowanie swoich nieprzeciętnych umiejętności. Kiedy w 55 minucie Jakub Telatyński (któż by inny) ponownie umieścił piłkę w siatce Unii stało się jasne, że przyjezdni wrócą do Barda na tarczy. W tym momencie trener Piasta Marek Kowalczyk zdecydował się wprowadzić na boisko świeżych zawodników. Kibice Piasta w krótkim okresie czasu zobaczyli na murawie Szewczyka, Mykę, Napieralskiego, Głębokiego, Skowrońskiego i Czerwińskiego.
Pomimo sześciu zmian jakość gry Piasta nie spadła ani trochę, co bardzo cieszy w kontekście długiego i wyczerpującego sezonu. Piast wciąż prowadził grę, a goście wyglądali tak, jakby już chcieli się wykąpać i wrócić do domu. Gospodarze pomni ostatniej porażki w Bardzie nie mieli jednak zamiaru odpuszczać rywalom, a ich ataki co chwila sunęły na bramkę Gembary. W 70 minucie w polu karnym Unii nieprzepisowo zatrzywany został Napieralski, a Maciej Kowalczyk nie miał problemów, żeby z rzutu karnego podwyższyć wynik na 4:0.
Ostatnią bramkę na Osinieckiej zdobył Mateusz Czerwiński, który w 83 minucie posłał piękną bombę pod poprzeczkę bramki Unii. Gdyby skuteczność Wrocławian była tego dnia nieco wyższa, Unia mogła zanotować najwyższą porażkę w historii swojej gry na poziomie IV ligi. Wynik 5:0 cieszy jednak również bardzo ponieważ młodzi piłkarze Kowalczyka udowodnili, że potrafią grać w piłkę.
Za tydzień zespół Piasta czekają derby Wrocławia. Żółto-czarni zagoszczą w niedzielę na Oporowskiej, gdzie o godz. 11.00 zmierzą się z drugą drużyną Śląska. Trójkolorowi gromią wszystkie drużyny jak leci i będą zdecydowanym faworytem niedzielnego pojedynku. Większość piłkarzy Piasta ma jednak na Oporowskiej coś do udowodnienia, dzięki czemu zapowiada się nie lada widowisko. Wszystkich kibiców zapraszamy bardzo serdecznie, 30 września, na godz. 11.00 na pojedynek Śląsk II Wrocław - Piast Wrocław Żerniki.