Trzecie zwycięstwo Piasta!!!

Po falstarcie na początku sezonu Piast kontynuuje zwycięską passę. W IV ligowej kolejce na Żerniki zawitała ekipa GKS Mirków Długołęka. Zespół gości podobnie jak żółto-czarni zgromadził w trzech pierwszych kolejkach sześć punktów. Zapowiadało się więc zacięte widowisko.
I rzeczywiście od pierwszych minut oba zespoły z respektem podeszły do rywala. W początkowej fazie meczu gra toczyła się głównie w środku pola. Tradycyjnie jednak przeciwnikom Piasta kłopoty sprawiał Mikołaj Kotfas, który w 10 minucie okazał się nie do upilnowania dla jednego z obrońców GKS. Oszukany defensor ratował się faulem i sędzia nie zawahał się podyktować rzut karny. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się po raz kolejny Jhon Lee i od 11 minuty Piast prowadził 1:0.
W miarę upływu czasu gra gospodarzy nabierała coraz konkretniejszych kształtów. W 22 minucie Telatyński uruchomił Kotfasa, a młody skrzydłowy Piasta po raz drugi pokonał bramkarza gości. Boczny arbiter dopatrzył się jednak pozycji spalonej, choć na materiale video ewidentnie widać, że sędzia się pomylił. Kilka minut później w bliźniaczej akcji Kotfas przegrał pojedynek z golkiperem z Mirkowa.
W końcówce pierwszej części spotkania piłkarze trenera Dorobka próbowali przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeń jednak nie przełożyło się to na żadne sytuacje podbramkowe. Wynik do przerwy nie uległ zmianie i obie ekipy udały się do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu Piasta.
Druga część meczu to już wyraźna dominacja Piasta. Kiedy na boisku w 60 minucie pojawił się Antonio gospodarze zaczęli stwarzać coraz więcej stuprocentowych sytuacji. W 66 minucie hiszpański snajper zdobył nawet bramkę, ale znów zapadła kuriozalna decyzja arbitra głównego, który po konsultacji z sędzią liniowym bramki nie uznał. Powodem tej decyzji była druga piłka, która w międzyczasie pojawiła się w narożniku boiska...
Zamiast 2:0 zrobił się jednak niespodziewanie remis. Po stałym fragmencie gry na bramkę Sadysia mocno uderzył jeden z zawodników GKS. Po drodze tor lotu piłki zmienił jeszcze jego kolega z drużyny, czym kompletnie zmylił golkipera z Żernik.
Bramka wyrównująca podrażniła jednak ambicje piłkarzy Piasta. Już cztery minuty po straconej bramce Antonio ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tym razem bramka Hiszpana musiała zostać uznana. W 79 minucie mieliśmy kolejnego gola autorstwa Mikołaja Kotfasa. Po szybko wznowionej grze przez Sadysia, Wybraniec uruchomił Jhona Lee, a ten przerzucił futbolówkę na drugą stronę boiska do wychowanka Nysy Kłodzko. Najlepszy strzelec ligi w swoim stylu ściął do środka mijając kilku rywali i mocnym strzałem podwyższył wynik spotkania na 3:1.
Kiedy wydawało się, że Piast już ma sobotnią potyczkę pod kontrolą błąd przytrafił się Kubie Mikusiowi. Obrońca Piasta ratować się musiał faulem, po którym sędzia przyznał przyjezdnym rzut karny. Kiedy zawodnik GKS pokonał z jedenastki Sadysia stało się jasne, że kibice przy Osinieckiej znów przeżyją trudne chwile.
I rzeczywiście. Ostatnie pięć minut to napór gości na bramkę Piasta. Mądrze dowodzona jednak przez Łuczkiewicza defensywa gospodarzy nie popełniła już błędu i trzecie z rzędu zwycięstwo podopiecznych Marka Kowalczyka stało się faktem.
Piast traci do lidera z Wielkiej Lipy dwa punkty. Za tydzień piłkarze z Żernik po raz trzeci z rządu zagrają przy Osinieckiej. Tym razem Wrocławianie gościć będą beniaminka z Oławy. Zapowiada się więc kolejne ciekawe widowisko. Serdecznie zapraszamy!!!