Zwycięstwo i awans trampkarzy [Piast Żerniki – Olympic IV Junior]

Wiele radości sprawili swoim kibicom, rodzicom i działaczom Piasta trampkarze Piasta Żerniki. Swoją ambicją i uporem nie tylko wygrali dwanaście z czternastu meczów ligowych, ale zdobyli także promocję do wyższej ligi, chociaż przed sezonem nikt nie stawiał na taki sukces drużyny Tomka Piątkowskiego.

Przed ostatnią kolejką ligową sytuacja Piasta w kontekście awansu nie mieniła się w różowych kolorach. Żółto-czarni musieli pokonać bardzo wymagającego rywala i dodatkowo liczyć na potknięcie się lidera Ślęzy II Wrocław w Brzeziej Łące z nieobliczalną ekipą Tęczy.

Mecz z Olympic Wrocław zapowiadał się bardzo ciekawie. Obie drużyny chciały sobie nawzajem wiele udowodnić i trudno było typować faworyta w tym spotkaniu. Zespół z Osinieckiej przystąpił do rywalizacji osłabiony brakiem zmagających się z kontuzjami Szymona Blachy oraz Rafała Strzeleckiego. Mimo to wyjątkowo zmotywowani piłkarze Piasta rozpoczęli zawody mocnym uderzeniem. Już w 6 minucie po doskonałym prostopadłym podaniu Daniela Wojsy w dogodnej sytuacji znalazł się Mikołaj Widawski. Skrzydłowy Piasta przełożył sobie jeszcze piłkę na lewą nogę i uderzył minimalnie niecelnie. Chwilę później wynik spotkania otworzyć mógł Janek Woźniak. Piłka po jego strzale minęła jednak lewy słupek bramki Olympic.

Po kwadransie gry przebudzili się goście. Kilkukrotnie ich koronkowe akcje kończyły się strzałami, które jednak nie mogły zaskoczyć Aszkiełowicza.

W 27 minucie meczu sympatyczny bramkarz Piasta musiał jednak skapitulować. Piłka zbyt długo krążyła po polu karnym Piasta, aż wreszcie jeden z napastników chytrym strzałem umieścił futbolówkę w siatce bramki gospodarzy.

Niezrażeni takim obrotem sprawy żerniczanie ruszyli do ataku. Na ich odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Wojsa uruchomił precyzyjnym podaniem Widawskiego, a ten w sytuacji sam na sam ze stoickim spokojem pokonał bramkarza Olympic.

Wyrównująca bramka nie zaspokoiła jednak ambicji piłkarzy Piasta. Chwilę po zdobyciu pierwszego gola gospodarze wyszli na prowadzenie. Tym razem świetne podanie z głębi pola dotarło do Woźniaka, który w swoim stylu umieścił futbolówkę pod poprzeczką bramki gości.

Zawodnicy Olympic nie zdołali się jeszcze po bramce Woźniaka otrząsnąć, a już przegrywali 1:3. Tym razem po składnej akcji całego zespołu do piłki doszedł powracający do wysokiej formy kapitan żółto-czarnych Daniel Wojsa i precyzyjnym strzałem z okolicy jedenastego metra podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Trzeci cios podciął skrzydła ambitnie grającym do tej pory piłkarzom Olympic i na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 3:1.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości. Wyraźnie zmotywowani piłkarze w niebieskich koszulkach przycisnęli gospodarzy zamykając ich przez niemal kwadrans na ich własnej połowie. Piłkarze Piasta przetrwali jednak napór przyjezdnych i od 55 minuty mecz ponownie wyrównał się.

W międzyczasie drobnych urazów nabawili się Kordian Rachwalik i Alex Siłaczuk, ale dzielnie na obu flankach zastąpił ich Mateusz Ślepecki. Świetnie po raz kolejny w środku pola radziły sobie pary Szymkowiak-Konfederat i Sułkowski-Grześ.

W ofensywie błyszczał wspierany przez Daniela Wojsę, Janek Woźniak, który szarpał na całej długości boiska. Również skrzydłowi, Widawski i Solnica zostawili tego dnia na boisku dużo zdrowia, co przełożyło się na to, iż żółto-czarni nie oddali ostatecznie pola rywalom i dzielnie dążyli do zwycięstwa w swoim ostatnim meczu sezonu. Między 70, a 73 minutą gospodarze powinni zamknąć mecz. Najpierw Filip Łazarewicz po minięciu bramkarza gości niefortunnie przestrzelił, a w chwilę później Hubert Grześ nie trafił w bramkę w dogodnej sytuacji.

W 75 minucie niespodziewanie padła bramka dla Olympic. Pomimo protestów zawodników z Osinieckiej sędziowie nie odgwizdali spalonego i na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem goście złapali kontakt. W ciągu ostatnich kilku minut zawodnikom Piasta udało się jednak ciężar gry przenieść na połowę rywala i do ostatniego gwizdka niebiescy nie zagrozili już bramce Aszkiełowicza.

Gdy zabrzmiał ostatni gwizdek na boisku wybuchła wielka radość. Nie tak wielka jednak, jak kwadrans później, kiedy na Osiniecką przybyły wieści z Brzeziej Łąki. Otóż tam, gospodarze sprawili nie lada sensację pokonując lidera z Kłokoczyc aż 6:2. Młodzi piłkarze Ślęzy nie poradzili sobie z presją i ulegli czwartej sile ligi, co sprawiło, że zespół trampkarzy Piasta Żerniki ostatecznie zdobył mistrzostwo i otrzymał promocję do ligi wyższej.

Ogromne brawa dla piłkarzy i trenera Piasta. Pamiętamy w jakich bólach rodził się zespół Piątkowskiego. Szymkowiak, Woźniak i spółka dojrzewają z każdym spotkaniem i staje się jasnym, że zespół już stworzony, odpowiednio wzmocniony i dobrze przygotowany w zimie, na wiosnę przyniesie kibicom wiele radości.

Oto skład całej bohaterskiej piętnastki, która grając przez trzy miesiące tak okrojonym składem w 14 meczach zdobyła aż 36 punktów i awans do V ligi trampkarza:

Wojciech Aszkiełowicz, Filip Łazarewicz, Bartek Konfederat, Marcin Szymkowiak, Alex Siłaczuk. Szymon Blacha, Kordian Rachwalik, Mateusz Ślepecki, Rafał Strzelecki, Hubert Grześ, Mateusz Sułkowski, Daniel Wojsa, Mikołaj Widawski, Mateusz Solnica, Wojciech Sapija, Jan Woźniak oraz Maciej Gemza (Młodzik)

Trener Tomasz Piątkowski

GRATULUJEMY! HEJ PIAST!!!